Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Hubaksiss

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hubaksiss



Dołączył: 05 Lis 2012
Posty: 71

PostWysłany: Wto Lis 06, 2012 1:25 pm    Temat postu: Hubaksiss Odpowiedz z cytatem

Imię: Hubaksiss

Nazwisko: Mistrunner

Klasa: Druid

Wiek: 50

Majątek:

Sztuczka:

Profesje: kuśnierstwo, alchemia


Wygląd:
Należał do Taurenów i jak każdy przedstawiciel tej rasy charakteryzował się potężną i przysadzistą sylwetką. Choć w porównaniu do innych starszych i doświadczonych braci ze swego klanu nie wybijał się postawą ponad towarzyszy. Być może wypływało to z faktu, iż chodził przygarbiony z lekko pochyloną głową. Pomiędzy rogami, z których lewy był stracił w jednej z licznych walk w jakich uczestniczył, nosił kapelusik. Co przy jego gabarytach wyglądało dość fikuśnie i często budziło uśmiechy na twarzach spotykanych istot. Lecz jemu to nie przeszkadzało, lubił tę ozdobę głowy i nie przejmował się złośliwymi komentarzami członków klanu. Jak na byczogłowego przystało w nozdrzach miał złote kółko oznakę dorosłości. Futro posiadał ciemnobrązowe na końcach sczerniałe, co wyglądało jakby włosie ktoś lekko przypalił. Cechą charakterystyczną jego wyglądu była zapleciona w gruby warkocz broda i po bokach łba spływające aż do piersi dwa warkocze dłuższego futra. Warkocze na końcach obwiązane były jasnym futerkiem i misternie oplecione rzemieniami by trzymały swój kształt. Nie przyznawał się, ale bardzo dbał by fryzura i stan brody były zawsze nienaganne. Ciało okrywał czarną koszulą i czarnymi skórzanymi spodniami. Na to zakładał ciemnobrązową skórzaną zbroję, którą przepasał ozdobnym szerokim pasem. Na plecach zaś nosił swój kostur zakończony efektowną czaszką.


Charakter:
Naturę miał bardzo spokojną i opanowaną, można powiedzieć, że wręcz flegmatyczną. Umiał słuchać i zawsze przemyślał wszystkie za oraz przeciw nim coś postanowił. W zasadzie to nie sprowokowany wydawał się łagodnym i pociesznym stworzeniem. Był w stanie wiele znieść, a docinkami na swój temat w ogóle się nie przejmował. Ten spokój i pozorna obojętność często zmylała jego przeciwników. Bowiem w bezpośrednim starciu bywał szalenie niebezpiecznym wojownikiem. Lecz swoje umiejętności bitewne ujawniał jedynie wtedy, gdy nie widział innego wyjścia i naprawdę przeciwnik mu nastąpił na kopyto. Bezwzględny bywał jedynie wobec istot, które zagrażały stworzeniom, jakie uznał za swoich towarzyszy czy przyjaciół. Był silne związany z naturą, a jego moc uzdrawiania z biegiem lat stale wzrastała. W przypadku gdy leczył osoby mu bliskie lub takie z jakimi w jakiś, na swój sposób, emocjonalnie był związany moc ujawniała się w nim wobec innych istot, iż wydawało się że przepływa z jego serca przez ręce do chorego złotą widoczną poświatą. Lubił wędrować i pomagać tym, którzy o pomoc prosili. Nie stronił od towarzystwa i trunków. Kiedy wpadał w dobry nastrój ( zwłaszcza po aromatycznym winie i taureńskim słynnym piwie z Thunder Bluff ) nachodziła go nieodparta ochota na taniec. Uwielbiał podrygiwać i naprawdę nie rozumiał, dlaczego inni uczestnicy zabawy omijają go łukiem. No cóż tańczący po wpływem trunków wielki Tauren wygląda dość ciekawie, ale przy jego masie i zatraceniu w tańcu okoliczne stoły i goście muszą uważać by przypadkiem ich nie stratował. Hubaksiss nie przejmował się tym wcale uznając, iż aby być dobrym druidem, żyjącym w zgodzie z naturą, to trzeba przede wszystkim żyć w zgodzie z samym sobą. Więc wizyta w karczmie lub zabawa z towarzyszami wprawia go zawsze w doskonały nastrój i nic i nikt mu dobrej zabawy nie odbierze.


Historia:
Urodził się jako czwarty syn przywódcy klanu. I kiedy dobiegł odpowiedniego wieku oddano go, tak jak i innych dorastających osobników do obozu wojowników, by jak to określił ojciec zrobić z niego prawdziwego chwata zdolnego bronić osady. Hubaksiss nie chciał robić ojcu przykrości, ale tak naprawdę to nie przepadał za walką i orężem. Nie należał do słabeuszy, po ojcu odziedziczył siłę, a dorastając wśród rosłych braciszków nauczył się uników i chwytów obronnych. Dawał więc sobie radę doskonale w obozie treningowym i zbierał pochwały od opiekunów, ale każdą wolną chwilę spędzał nad rzeką w ustronnym jemu tylko znanym miejscu. Uwielbiał tę kryjówkę, ciszę i wiatr targający jego futro. Lubił siedzieć z zamkniętymi oczami i czuć tę dziwną energię, która od kilku lat coraz intensywniej przepływała przez jego ciało napełniając go poczuciem równowagi i jedności z otaczającą przyrodą. Hubaskiss nie zastanawiał się co to za energia, ani też nikomu o tych swoich doznaniach nie opowiadał. Wywodził się przecież z klanu twardych wojowników, więc opowiadanie o tak osobistych doznaniach byłoby uznane zwłaszcza przez jego starszych braci za oznakę słabości. Wolał więc milczeć i ukrywać swoje odczucia. Wreszcie za aprobatą starszyzny odebrał złote kółko znak dorosłości i swego nowego statusu. Chęć przeżycia przygody spowodowała, że wyruszył ze swym jednym ze starszych braci na trakty. Walczyli w wielu potyczkach z Przymierzem, a Hubaskiss zdobywał doświadczenie bitewne stając się naprawdę groźnym przeciwnikiem. Jednego razu natrafili wraz z towarzyszami na spalony obóz orków. Wszędzie walały się zwłoki rosłych wojowników, a pośrodku natknęli się na wielki wypalony stos. Hubaskiss nie mógł uwierzyć w to co ujrzał. Rozpoznał wśród spalonych szczątków powykręcane groteskowo wypalane ciałka małych orków i kości ich matek oraz kobiet ze związanymi do tyłu kończynami. – Spalono ich żywcem – rzekł jego brat przyglądając się z przyklęku pozostałościom upiornego stosu. Nagle uszy młodego Taurena wychwyciły cichy jęk… Hubaskiss skierował się w stronę, skąd usłyszał jakby skomlenie. Za wielkim głazem w jamie pod krzewem dojrzał małego orka z popalonymi plecami. Mały oddychał z trudem i jęczał cicho z bólu. Delikatnie wziął go na ręce i wyprostował się. Sam nie wiedząc kiedy zamknął oczy i poczuł ogromną wprost niewiarygodną siłę, która jak wody wodospadu z blaskiem słońca przelewała się przez jego ciało. Energia wprost wypływała przez jego ręce i krążyła nad zmaltretowanym ciałkiem. On sam zaś czuł jakby jakieś głosy szeptały mu do ucha rytualne słowa, których sensu nie znał, a które powtarzał jak mantrę. Kiedy otworzył oczy mały nie miał na ciele ran. Odwrócił się w stronę swoich towarzyszy. Jego brat podszedł do niego i położył mu ręce na ramionach – Hubaksissie, Matka Ziemia cię namaściła. Tobie nie los wojownika pisany Braciszku.
Rozstał się więc z Bratem i jego towarzyszami, a sam z małym wyleczonym orkiem wyruszył do Ostoi Druidów w Tander Bluff. Małego zostawił w jednej z osad pod czułą opieką młodej pary, a sam powędrował na spotkanie z tym do czego był przeznaczony. Został Druidem. Nauczył się panować nad swoją mocą, a kiedy jego mistrzowie uznali, iż jest gotowy wręczyli mu kostur, z którym się już miał nigdy nie rozstawać. Wędrując po Kalimdorze niósł pomoc i leczył każdego kto o to poprosił. Doskonalił swoje umiejętności i zdobywał od innych nową wiedzę. W trakcie jednych ze swoich wędrówek napotkał i zaprzyjaźnił się z jasnowłosym paladynem. To dzięki niemu trafił do Bractwa Corvi Tempus i poznał innych towarzyszy. Spełniając prośbę przyjaciela w trakcie swojej wędrówki rozpytywał napotkane istoty o młodą elfkę, którą ten poszukiwał od dobrych paru lat. Siedząc przy płonącym ognisku i piekąc kawałek upolowanej kaczki mruczał pod nosem – No Itsuki, wreszcie natrafiłem na jej ślad. Zatopił zęby w soczystym mięsku i pomyślał - Mam nadzieję, że spotkam Cię w siedzibie bractwa stary druhu. Podrapał się po głowie, przeciągnął, rozłożył płaszcz i ułożył wygodnie. – Chmnn, właściwie to powinienem zajrzeć do miejscowej najbliższej Karczmy. Warto przepłukać gardło przed dalszą podróżą. I z tym postanowieniem zapadł w spokojny sen.


Abyss Abyssum
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:42 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Reynevan
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 24 Lip 2012
Posty: 105

PostWysłany: Sro Lis 07, 2012 8:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Karta Postaci do przyjęcia. Stwórz odpowiednie tematy w Statystykach i Banku :) 400 sztuk złota na start.
_________________
Nie jest umar?ym ten, który spoczywa wiekami. Nawet ?mier? mo?e umrze? wraz z dziwnymi eonami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group