Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Aniras

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci -> Opisy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aniras



Dołączył: 12 Wrz 2012
Posty: 24

PostWysłany: Czw Lis 08, 2012 7:07 pm    Temat postu: Aniras Odpowiedz z cytatem

Po tym jak większość rozeszła się do swoich pokoi lub zaczęła przysypiać, udała się do swojego pokoju. Na dworze było już ciemno. Elfka zaczęła się pakować i chwile po północy była gotowa. Założyła swoja zbroję, zarzuciła płaszcz, a miecz jak zawsze zarzuciła na plecy. wzięła sakwy i wystawiła przed pokój. Sprawdziła szybko czy nic nie zostało wyszła z pokoju i zamknęła go na klucz. Wzięła sakwy, zeszła na dół, teraz w gospodzie panowała już cisza, raz na jakiś czas jakiś pijany bywalec próbował coś podśpiewywać. Pochodnie, świeczniki i żyrandol oświetlały karczmę pozostawiając jednak delikatny mrok. Wyszła z karczmy i podeszła do swojego wierzchowca. Niteris spokojnie leżał, ale na widok swojej pani natychmiast się podniósł, a jego pancerz zabrzęczał. Położyła obok niego sakwy, które niosła i po kolei zaczęła je doczepiać. Po doczepieniu wszystkich sakw zdjęła worek zawieszony na szyi wierzchowca - Widzę, że wszystko zjadłeś.- powiedziała cicho i pogłaskała go po pysku. - Za moment wracam.- po tych słowach wróciła do gospody. Karczmarz jeszcze nie położył się spać. Podeszła do niego i powiedziała oddając mu klucz - Przeproś ode mnie Arashi i jakby ktoś o mnie pytał to powiedz, że musiałam nagle wyjechać.- karczmarz kiwnął głową i Aniras wróciła do swojego wierzchowca. Wsiadła na grzbiet Niterisa i zapytała - Gotów do drogi?- koń parsknął - No to ruszamy.- odparła elfka. Przez Orgrimmar jechała powoli rozglądając się. Wiatr delikatnie muskał jej twarz. Niebo było bezchmurne, oświetlone gwiazdami, a Orgrimmar wspaniale oświetlony, przynajmniej w tej części miasta. Ulice i plac patrolowało kilku strażników, którzy uważnie jej się przyglądali. Po za obserwowaniem strażnicy nic nie zrobili więc nie miała problemów z wyjazdem z miasta. Podjechała do wieży sterowców znajdującej się blisko głównej bramy i wjechała na nią. Zsiadła z wierzchowca, aby bez potrzeby go nie obciążać i czekała na sterowiec. Gdy ten podleciał ujrzała kilka goblinów, którzy obsługiwali maszynę i orków pełniących funkcje ochrony. Wsiadła na niego wprowadzając również Niterisa. Po za nimi nikt inny nie znajdował się na pokładzie. Ruszyli. Nie licząc pracującego wielkiego śmigła panowała absolutna cisza, przerywana od czasu do czasu wymianą zdań między załogą lub gwałtownymi ruchami Niterisa i brzękiem jego pancerza. Lecieli nad wielkim morzem. Elfka podeszła to burty i podziwiając widoki pogrążyła się w zamysłach. Woda była raczej spokojna raz na jakiś czas pojawiały się większe fale, które wytwarzały charakterystyczny szum, gdy się załamywały. Wiatr tutaj był silniejszy niż w mieście otoczonym górami. Rozwiewał jej białe włosy, a jej granatowo-czarny, lekko poszarpany z dołu płaszcz delikatnie falował na wietrze. Sterowcem dość szybko dotarli do Undercity, miasta nieumarłych wybudowanego pod ruinami Lordaeronu. Na wieży ujrzała kilku nieumarłych żołnierzy. Podziękowała załodze za podróż i zeszła z pokładu. Zjechała na dół wieży i ruszyła drogą do Zachodnich Splugawionych Ziem. Strażnicy nawet nie zwracali na nią uwagi, gdyż nie wyróżniała się od innych. Pędziła drogą tak szybko jak tylko mógł jej wierzchowiec. Wiatr znów rozwiewał jej włosy i orzeźwiał twarz. Wokół roznosił się tętent kopyt. Podróż przebiegała bez problemów. Opuszczeni kontrolowali Tirisfal, a zarówno wschodnie jak i zachodnie Splugawione Ziemie były w większości oczyszczone z nieumarłych Króla Lisza. Po drodze minęła tylko kilka parę patroli Opuszczonych, Rycerzy Ebonowego Ostrza oraz Paladynów ze Srebrzystego Świtu. Jeszcze przed świtem stanęła przed bramą do Ziem Duchów, niegdyś pięknej krainie. Krainie, w której się urodziła. Brama ta była jednocześnie bramą do królestwa wysokich elfów. Kiedyś wspaniała i majestatyczna, dziś niemal cała w ruinie. Ruszyła dalej i przejechała przez bramę. Czarna magia tak przysłoniła i skaziła tę krainę, że nie ma tu róznicy między dniem i nocą, zawsze jest ciemno. - -Tutaj już lepiej mieć się na baczności skoro wykryto nieumarłych.- powiedziała spokojnie, zatrzymała się i zsiadła z konia. Otworzyła jedną z sakw i wyjęła swój hełm. Miał specjalne wcięcie, aby było widać usta osoby noszącej go. Założyła go, zamknęła sakwę i z powrotem wsiadła na wierzchowca i ruszyła w stronę wioski Złotej Mgły, gdyż to na południe od niej rzekomo wykryto grupę nieumarłych. Panowała absolutna cisza i znów jedynie rozlegał się tętent kopyt Niterisa. Przejechała przez Tranquillien dostrzegając kilku Opuszczonych i Elfów. Nie zatrzymywała się, gdyż chciała jak najszybciej zrobić to co ma do zrobienia. Gdy dojechała do wioski zaczęła sprawdzać czy w wiosce nie ma żadnych nieprzyjaciół. Zatrzymała się przy jednym z budynków- Tutaj kiedyś był mój dom.- cicho powiedziała z wielkim smutkiem i zsiadła z wierzchowca. Weszła do środka, panował półmrok. Ujrzała zdemolowane rzeczy, których w przeszłości używała na co dzień. Na środku pomieszczenia padła na kolana, a po jej policzku spłynęła łza. Choć stało się to po raz pierwszy odkąd ją wskrzeszono nie zwróciła na to uwagi, ogarnęła ją zbyt wielka rozpacz. Spojrzała na sufit, na którym wisiał żyrandol z niebieskimi kryształami, kiedyś dającymi dużo światła. Teraz tylko delikatnie poblaskiwały. Postanowiła opuścić budynek, gdyż po za bolesnymi wspomnieniami i zniszczonymi meblami nie było tu nic więcej. - Poczekaj tu na mnie.- powiedziała do Niterisa brzegiem ruszyła na południe w poszukiwaniu celu podróży. Wsłuchała się w otoczenie, jednak po za słabym szumem morza i fal rozbijających się o bardziej strome fragmenty brzegu nic nie słyszała. Po około pięciu minutach dostrzegła postać siedząca za kamieniem kilkadziesiąt metrów od niej. Elfka ruszyła w jej kierunku jednocześnie wyciągając swój miecz. Gdy się zbliżyła usłyszała znajomy głos - Wiedziałem, że przybędziesz, Sorrowblade. było to dla niej szok albowiem znała ten głos , należał do rycerza śmierci, którego bardzo dobrze znała. To on napisał wiadomość o nieumarłych. Był to człowiek o dwie głowy wyższy od elfki. Nie nosił zbroi tylko luźne ubrania, gdyż uważał się za świetnego wojownika, niepotrzebującego zbroi krępującej jego ruchy. - Algenar? Co ty tu do diabła robisz? Napisałeś przecież w wiadomości, że zostawiacie tych nieumarłych mi! wykrzyczała zdenerwowana Aniras. - Wiedziałem, że będziesz sama. Jesteś zbyt pewna siebie i masz znacznie zawyżoną samo ocenę. Widzisz... Nie chodzi tu o nieumarłych, ale o ciebie. Mój pan, jedyny prawowity król Lordaeronu, jak i całego Azerothu chciałby cię odzyskać.- powiedział rycerz szczerząc zęby. - Ty fałszywy sukinsynu! krzyknęła Aniras unosząc swój miecz. Algenar zaśmiał się i nagle ze swoich kryjówek zaczęli wychodzić nieumarli. Nie byle szkielety czy ghoule, ale Geisty specjalizujące się w robieniu zasadzek. I rzuciły się w stronę zaskoczonej elfki. Rozcinała swoim mieczem jednego po drugim, ale nie mogła liczyć na swoje czary, gdyż magia śmierci jest nie skuteczna przeciw nieumarłym. Geisty nie próbowały zadać jej ran, ale ją schwytać. Nie trzeba było czekać długo, okrążyły i zaatakowały ze wszystkich stron wojowniczkę unieruchamiając ją. Zdrajca podszedł do niej, a nieumarli rzucili ją przed nim na kolana. - Mój król dał mi kryształ zawierający w sobie ogromną ilość czarnej magii. Nie mógł przyjść po ciebie osobiście więc potrzebowałem czegoś co mogłoby sprawić, abyś znowu dostrzegła prawdę. Prawdę, która mówi że to on jest przyszłością. On i jego armia!- powiedział Algenar wyciągając przed jej twarz czarny kryształ zawieszony na łańcuchu. Wypowiedział kilka słów pod nosem i wokół kryształu i Aniras pojawiła się delikatna purpurowa poświata. Zaczęła otaczać ją ciemność, wkrótce nie widziała nic po za nią. Zobaczyła przed sobą Arthasa, jednak nie mogła się ruszyć. - Dałem ci drugie życie. Dałem ci moc o jakiej mogłaś pomarzyć. Dałem ci godne stanowisko. A ty jak mi się odpłacasz? Niszczysz moje oddziały. zabijasz moich najlepszych ludzi, no i chcesz zabić mnie. Zabawne iż wydaje ci się, że możesz dokonać tej ostatniej rzeczy! Należysz do mnie i zawsze będziesz do mnie należała!- powiedział nieproszony gość. - Nie. To nie prawda! Zniszczyłeś moją ojczyznę, przekląłeś mnie, zabiłeś tych których kochałam! Nie dałeś mi nic prócz cierpienia! Za co mam ci dziękować? Za to ze jestem wynaturzeniem? Za to ze zabrałeś mi wszystko czy może za to, że zabiłam setki, a może nawet więcej żywych istot w twoim imieniu i skazałam na służbę tobie?! wykrzyczała i dodała cicho - Zapłacisz mi za to.- Król Lisz się roześmiał - Jeszcze docenisz to co dla ciebie zrobiłem.- odpowiedział. Czuła, że jest coraz słabsza. Wiedziała, że traci nad sobą kontrolę. Przypomniała sobie o życzliwości jaką obdarzyły ją ostatnio obce osoby, o Gvynie, którego odnalazła po latach i o przysiędze złożonej zaraz po powstaniu Rycerzy Ebonowego Ostrza. "Pomszczę moją rodzinę. Oczyszczę świat z plagi. Nie dopuszczę, aby historia się powtórzyła." te słowa zaczęły bez przerwy pojawiać się w jej myślach. - Wynoś się z mojej głowy!- krzyknęła, a ciemność i Arthas zniknęły. Algenar i nieumarli o tym nie wiedzieli, wydawało im się, że jest bezbronna. Nieumarli nie trzymali jej tak dobrze i nagłym ruchem udało jej się wyrwać swoją lewą rękę. - To jest jedyne wyjście, muszę spróbować, nie zważając na konsekwencje.- pomyślała łapiąc za kryształ. Potrafiła wysysać energię życiową z istot żywych, a teraz spróbowała wchłonąć moc kryształu. Udało jej się. Poczuła ogromny ból, jakby wszystko się w niej gotowało. Ten ból zmieniał się w olbrzymią siłę. - Niemożliwe! Zabić ją!- krzyknął zdrajca wyrywając z jej dłoni biały, pozbawiony magii kryształ. Odrzucił go i dobył swojego miecza. W tym czasie Aniras uniosła głowę w górę wyszeptała słowa nowego zaklęcia i nieumarli zostali jakby rozsadzeni od środka, zanim zdążyli wykonać rozkaz. Jej miecz uniósł się, podleciał do niej wpierw wykonując cios w rycerza śmierci, a potem usadowił się w jej dłoni. Elfka nie znała nowych umiejętności i zaklęć mimo to znała ich słowa i inkantacje. Dzięki temu, że Algenar musiał zrobić unik zdążyła wstać. Wściekły rycerz wyprowadził atak w jej stronę, ale bez problemu zablokowała go swoim mieczem. - To koniec sukinsynu.Teraz nawet ten twój pan ci nie pomoże.- zaśmiała się i z krzykiem zaczęła wyprowadzać serię ataków w zdrajcę. Gniew, ból i nienawiść całkiem ją zaślepiły dając jej wielką siłę. Pragnęła tylko zabijać. Algenar nie nadążył parować i unikać jej silnych ataków i w końcu ostrze Aniras wbiło mu się pod żebra. Rycerz zawył z bólu i upadł na ziemię. Elfka podeszła do niego i uniosła pionowo swoje ostrzę nad leżącym. -Proszę nie! Zaczekaj! Miałaś rację. Arthas jest złem i trzeba go powstrzymać. Proszę nie zabijaj mnie!- próbował ratować się Algenar. - Masz rację. Nie mogę cię tak po prostu zabić. To było by nie sprawiedliwe. Żegnaj- i wbiła swój miecz w ziemię obok głowy zdrajcy, złowieszczo uśmiechając się do niego. Chyba pomyślał, że mu się upiekło, uspokoił się nie co, kiedy ziemia zaczęła się poruszać. Z ziemi wyszły duże, pulchne, obślizgłe czerwone robaki. Niczym pijawki przyklejały się do niego i wysysały z niego życie, albo raczej jego resztki. Mężczyzna krzyczał i błagał o litość lecz Aniras jedynie się zaśmiała, odwróciła i oddaliła się. Po chwili straciła przytomność. Obudził ją Niteris szturchający ją pyskiem. Powoli wstała. Wszystko wirowało wokół niej, był to skutek wchłonięcia zbyt dużej mocy. Nie czuła już bólu i była spokojniejsza. Nie było słychać krzyków - Robaki skończyły ucztę.- pomyślała. Niteris położył się przed nią, aby ułatwić swojej pani wejście. Podniosła swój miecz i zarzuciła go na plecy,a potem wsiadła na wierzchowca i oparła się na jego szyi. Potem wstał i zaczął powoli iść do Tranquillien. Elfka usłyszała w głowie - To też przewidziałem. Brawo! Okrucieństwo jak na dowódcę moich wojsk przystało.- po czym zemdlała i spadła z konia na szczęście na trawę. Znowu wokół niej była ciemność, a przed nią stał sam Król Lisz. - Arthas to koniec!!- wyciągnęła broń i rzuciła się na niego z krzykiem. Wykonała cios. Trafiła. Miecz przebił zbroję prześladowcy. - Niemożliwe!- krzyknął i rozpłynął się w powietrzu. Wygrała walkę, w której stawką była ona sama. Obudziła się. Leżała na trawie, a nad nią rozciągały się korony drzew. Od strony morza dobiegał słaby szum wody, a wiatr szeleścił liśćmi. Nie słyszała już żadnych głosów, a wirowanie ustało. W końcu pozbyła się swojego byłego władcy ze swojej głowy. Dostrzegła jednak, że jej skóra stała się szara, a włosy ciemno niebieskie, wchłonęła w siebie zbyt wiele czarnej magii i przełożyło się to na jej wygląd. Klęknęła, wbiła swój miecz w ziemię, a rękoma schwytała rękojeść.

Anar'alah, Anar'alah belore
Sin'dorei
Shindu fallah na
Sin'dorei
Anar'alah
Shindu Sin'dorei
Shindu fallah na
Sin'dorei
Anar'alah belore
Shindu Sin'dorei
Shindu fallah na
Sin'dorei
Anar'alah belore
Belore


wyszeptała powoli. Wstała, wyjęła z ziemi miecz i krzyknęła - Arthas! Idę po ciebie sukinsynu! Słyszysz?! Osobiście utnę ci łeb!- Zarzuciła miecz z powrotem na plecy, podeszła do wierzchowca stojącego obok i z jednej z sakw wyciągnęła pióro z artamentem i małą kartkę. Wyszeptała kilka niezrozumiałych słów i zaczęła na kartce pisać wiadomość.

Khagarze zbierz wszystkich wojowników. Jutro przed zmierzchem spotykamy się w dzielnicy wojennej w Undercity. tam dowiecie się więcej.

Po chwili na jej ramieniu usiadł dziwny kościsty ptak ze specjalnym pojemnikiem na wiadomości doczepionym do nogi. Zwinęła wiadomość i umieściła ją w pojemniku. - Leć do Arathi, po lewej stronie twierdzy Stromgarde znajdziesz wąski przesmyk tam znajdziesz nieumarłych wojowników.- powiedziała do ptaka i wzbił się w powietrze. Schowała pióro i atrament i zamknęła sakwę. Zdjęła hełm i schowała na swoje miejsce. Wsiadła na grzbiet Niterisa i ruszyła w stronę Undercity.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 3:16 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci -> Opisy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group