Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Problemy z wieśniakami

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Krucze Opowieści
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lerian



Dołączył: 08 Wrz 2012
Posty: 19

PostWysłany: Pon Gru 17, 2012 1:51 pm    Temat postu: Problemy z wieśniakami Odpowiedz z cytatem

PROBLEMY Z WIEŚNIAKAMI



Siedziba Corvi Tempus była utrzymywana z pieniędzy, jakie płacili wieśniacy z farmy nieopodal. Niestety ich wójt zbuntował się, przestał płacić, a za te pieniądze wynajął najemników, by chronili jego posiadłości i pracowników. Członkom Kruczego Bractwa się to nie podobało, więc postanowili ukrócić władzę wójta. Kilku z nich, w tym sam Reynevan osobiście, wybrało się do jego domu, by z nim poważnie porozmawiać. Niestety nie był on skłonny do rozmów, toteż druid imieniem Gvyndar szybko pozbawił go życia. Znalazł on również przy wójcie list, w którym ktoś żądał podwójnej stawki za pozbycie się Kruków. Zaniepokoiło go to, więc podzielił się swoimi spostrzeżeniami z łotrzycą Alerą. Oboje uznali, że nie ma czasu na zwłokę, że trzeba działać szybko. Dowiedzieli się, że jeden z wieśniaków jest tak naprawdę przebranym dowódcą szajki bandytów, która miała usunąć bractwo Corvi Tempus z ich terenu. Nie było wiadomo, który z chłopów jest tym bandytą, lecz Gvyndarowi udało się ustalić, że ów człowiek ma córkę, zapewne mieszkającą nieopodal. Porwanie jej dawało szansę na dotarcie do jej ojca. Alera zawiadomiła resztę bractwa, a że grupa nie mogła być zbyt liczna, by nie rzucać się w oczy, dlatego w siedzibie bractwa zjawiła się paladynka Aniras, rycerz śmierci Jontha, druid Gvyndar i łotrzyca Alera. Ta ostatnia znalazła pewne poszlaki wiodące do ruin Alterac, więc grupa udała się tam na poszukiwania. Musieli przebić się przez wiele ogrów i groźnych yeti, aż dotarli do ruin zamku. Wewnątrz znaleźli kolejną wskazówkę. Prowadziła ona do miasta Strahnbrad.



Wędrowcy nie chcieli wdawać się w bójkę z ludźmi, więc Gvyndar pod postacią kota zbadał pobliskie budynki. Znalazł garść ziół, które uprawiane były tylko na farmie nad jeziorem Lordamere. Udali się więc tam w poszukiwaniu dalszych wskazówek odnośnie miejsca pobytu córki wodza bandytów. W budynku nieopodal farmy przebywał ork, jak się okazało, pracujący dla bandytów. Nie chciał współpracować, więc łotrzyca musiała wydobyć z niego prawdę torturując go, a gdy ją wyjawił, bez cienia litości zamordowała orka. Grupa dowiedziała się, że córka wodza mieszka nad jeziorem, na południe od farmy. Ruszyli więc, a po kilku minutach odnaleźli dom, gdzie dziewczyna mieszkała wraz z dziadkiem.



Kobieta nie chciała ujawnić prawdy, więc musieli ją zastraszyć. Na jej oczach zabili jej dziadka. Zapłakana dziewczyna zgodziła się mówić pod warunkiem, że pochowają zabitego. Alera wraz z Gvyndarem złożyli ciało starszego mężczyzny w grobie tuż za domem, gdzie mieszkał. Córka wodza bandytów powiedziała im, że jej ojciec wynajął grupę zabójców, którzy jeszcze nigdy nie zawiedli. Alera rozzłościła się i kobieta skończyła tak, jak jej dziadek. Grupa wróciła do siedziby, gdzie zastali dziwną sytuację. Ich służący przygotował dla nich obfitą kolację. Było to tym dziwniejsze, że do tej pory ignorował ich kiedy tylko mógł. Nie podobało się to członkom bractwa, którzy od razu zaczęli coś podejrzewać. Postanowili, że służący ma najpierw skosztować tego, co przyrządził, dopiero potem oni zasiądą do wieczerzy. Mężczyzna odmówił twierdząc, że już jadł kolację, więc postanowili zmusić go do tego siłą. Aniras, jako paladynka nie chciała brać w tym udziału, więc tylko stanęła z boku. Druid Gvyndar przytrzymał służącego, a Alera próbowała nakłonić go do zjedzenia kawałka mięsa, które on sam przyrządził, jednak ten odmówił. Znów wzięła górę porywcza natura łotrzycy, która chwyciła delikwenta za włosy, siłą otworzyła jego usta i wepchnęła w nie jedzenie. Nie minęło kilka sekund, gdy mężczyzna upadł na podłogę, zwinął się z bólu i umarł.
Członkowie bractwa jak najszybciej opuścili to miejsce. Nie chcieli nic postanawiać bez wiedzy i zgody Reynevana, więc udali się do głównych miast Hordy, by ostrzec resztę zakonu, że w ich siedzibie już nie jest bezpiecznie.

_________________
You underestimate my power!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 3:17 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Krucze Opowieści Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group