Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Shinal

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shelerin



Dołączył: 11 Lis 2012
Posty: 42

PostWysłany: Sro Lut 06, 2013 5:40 pm    Temat postu: Shinal Odpowiedz z cytatem

Motyw muzyczny

Imię: Shinal

Nazwisko: Hin'el'dal co w luźnym tłumaczeniu na mowę Wspólną oznacza "Słoneczny Strażnik"

Pseudonim: (Póki co) Brak

Klasa: Rycerz Śmierci

Wiek: Długość jego „życia” w przeliczniku na elfie lata wynosi 161… Natomiast w graniach ludzkiej egzystencji wiek to ok. 31 wiosen

Sztuczka: Obecnie brak

Profesje: Wykuwanie run

Majątek:

Tunika, kilt, kaptur, karwasze, nagolenniki oraz naramienniki adepta-rycerza śmierci w stanie lekko zużytym, używanym jako alternatywa dla ciężkiego, płytowego pancerza wraz z dwoma niewielkimi sakwami znajdującymi się w części ogonowej i parą rzemieni zwisającymi po obu stronach ud

Saronitowy półtoraręczny runiczny miecz z miejscem na szeptający kryształ duszy znajdujący się w rękojeści oraz wyrytymi na nim runami: uruz, thurisaz (runy krwi), isaz, nauthiz (runy lodu), ingwaz, hagal (runy plugawości) oraz runą Upadłego Krzyżowca o nazwie algiz

Niewielki sztylet z czarnej stali z jedną wygrawerowaną runą krwi, mrozu oraz plugawości, spoczywający w czarniej pochwie na prawym udzie

Pieczęć Upadłego Paladyna

Czarny saronitowy nieśmiertelnik z wyrytym numerem 336 oraz imieniem elfa w dialektach Wspólnym oraz Thallasańskim

Szeptający kryształ duszy o barwie jasno niebieskiej oraz ledwo zauważalnej czerwonej "skazie", przebiegającej przez jego środek

Podniszczony kajet, opatrzony czarną skórą oraz logiem zakonu na okładce

Sakiewka zawieszona obok sztyletu

Elegancki, złoty pierścień z wygrawerowanym symbolem rodu Hin'el'dal służący do zapieczętowywania laków w wiadomości, noszony na serdecznym palcu lewej dłoni

Saronitowa pełna zbroja płytowa z naramiennikami i pasem, podbita futrem oraz mamucimi rogami na barkach i nakryciu głowy w odcieniu ciemnego indyga wraz z hełmem o ogromnym krysztale umiejscowionym na czole

Dwie czarne, skórzane pochwy wraz z emblematami Ebon Blade umiejscowionymi na nich

Dwie niewielkie sakwy umieszczone w części ogonowej, z czego jedna służyła do przechowywania magicznych ingrediencji do niektórych zaklęć z dziedziny magii śmierci, druga zaś służy do składowania małych fiolek z miksturami czy olejami na miecz, niewielkich przedmiotów czy schowka na nietuzinkowe komponenty zbierane do kolejnych mrocznych formuł

Płaszcz nakładany na pancerz rycerza śmierci z wizerunkiem zakonu

Saronitowy runiczny miecz dwuręczny z miejscem na szeptający kryształ duszy w rękojeści oraz identycznymi runami jak w mieczu półtoraręcznym

Narzędzia tortur w skórzanym, rozkładającym się na obie strony futerale (kleszczyki, młotek, skalpel, pałka nabijana gwoździami, puginał, mały nożyk z ząbkowanym ostrzem, mały pręt)

Zawinięty i potargany sztandar Knights of Ebon Blade

Jedwabna chusta na twarz z logiem zakonu, zawiązana na lewym przedramieniu

Kościany róg wojenny zwisający na rzemieniu przy na lewym boku

Purpurowa elfia szata wraz z kapturem o tym samym odcieniu

Wytworny, skórzany pas ze srebrną klamrą

Wysokie buty o barwie czarnej

Wygląd:

Shinal posiada całkowicie białe, pozbawione pigmentu krótkie włosy które onegdaj za życia elfa były one barwy kruczoczarnej i błękitne, emanujące pustka oczy zdające się idealnie kontrastować z jego saronitową zbroją przywdziewaną do walki w obronie swych ideałów oraz światopoglądu… W których odbija się pustka i obojętność która onegdaj zagościła w jego sercu i nie sposób już jej wyplenić… Bo wszakże oczy są zwierciadłem duszy ale cóż mają one pokazywać kiedy jej brak?

Poza polem bitwy zaś hełm zamienia na czarna bandanę z logiem Ebonowego Ostrza wraz z płaszczem z symbolem organizacji, które definitywnie pokazują wszystkim komu teraz tak naprawdę służy po zdradzie Króla Lisza a ty samym… Opuszczeniu szeregów Plagi przez rycerzy – renegatów, którzy chcąc nie chcąc musieli w końcu obrać stanowisko w wojnie na dachu świata w postaci Przymierza albo Hordy aby przetrwać i dokonać „odkupienia". Jednakże za jest także druga strona medalu – za oddaniem i hołdowaniu spraw zemsty na swym niegdysiejszym stwórcy stoi bowiem zagrożenie i ciągła niepewność jutra… Samotny rycerz śmierci bowiem jest łatwym i dobrze widocznym celem dla wszelakich fanatyków Świętego Blasku, którzy jego i wielu mu podobnych widzieliby prędzej martwymi niż nawróconymi… Albo też normalnych mieszkańców trzymających się z dala od kłopotów bowiem wiedzą oni że osobnik jego pokroju w okolicy, nieważne czy służy on Pladze, Hordzie, Przymierzu, zbuntowanym rycerzom śmierci czy sobie samemu… Równa się dużym kłopotom w najbliższych dniach...

Pomimo tego iż Shinal jest nieumarłym Wysokim Elfem, posiada wyjątkowo ciemny kolor skóry nabytej pod wpływem bardzo długiej egzystencji jako nieumarły twór wraz z powstrzymaniem czynności życiowych, zaś na twarzy owego elfa znajduje się szpecąca blizna która biegnie ukośnie od lewej brwi, następnie przechodzi miedzy czołem a nosem aż wreszcie kończy się na prawym policzku…Pytany o jej przyczynę zawsze unika udzielenia odpowiedzi milczeniem oraz zamyślonym wzrokiem utkwionym w horyzont, jakby rozmyślał co by było gdyby...

Na lewej ręce pomiędzy dłonią a barkiem ów rycerz śmierci posiada tatuaż w języku Thallasańskim który brzmi mniej więcej: „Nie ma dla nas pokoju ni odpoczynku", co stanowi odniesienie do słów Dariona Mograine’a i zdaje się być jedną z jego życiowych maksym... Natomiast w miejscu gdzie onegdaj znajdowało się bijące wówczas serce, widnieje blizna po przebiciu owego narządu Ostrzem Mrozu. Na szyi nosi on cały czas swój czarny, saronitowy nieśmiertelnik z jego imieniem w mowie ojczystej, Wspólnej oraz numerem 336…


Charakter:

Pomimo tego iż Shinal silnie przestrzega zasad zakonu, daleko mu jednak do fanatyzmu w który onegdaj popadł, podążając ślepo za księciem Arthasem aż do Northrend. Niejednokrotnie też żałował wyboru których podjął lata temu i przez nie stal się tym kim jest teraz – wyklętym ze swej elfiej społeczności renegatem z wilczym biletem... Upadłym paladynem kroczącym ścieżka bezbożności, przeciwieństwem dawnego siebie. Często także oddaje się refleksom na temat przeszłości, kontemplowaniem and nią… Czuje silną nostalgie do dawnych czasów… Sprzed bitwy ze Szkarłatna Enklawa, podczas której udowodnił innym rycerzom śmierci jak i sobie samemu, że nie zawaha się przed nikim i niczym aby osiągać to czego pragnie. Że nie jest tą samą osobą co dawniej… Za czasów kiedy był jeszcze młody, naiwny i nie znał dobrze życia… A zwłaszcza jego brutalnych praw przeżycia gdzie silniejszy wygrywa… A słabszy odchodzi w niebyt i zapomnienie…

Teraz zaś wszystkie jego wysiłki opierają się na wojnie ze swym dawnym mistrzem, umacnianiem swej siły woli i ducha, szukania własnej przeszłości, a także lub przede wszystkim - osób i rzeczy z nią związanych. Poza owymi aspektami nie widzi już w niczym sensu. Pomimo bycia Wysokim Elfem nie odczuwa jednak magicznego uzależnienia, bowiem głód krwi wyparł ten magiczny. Jednakże wbrew temu iż ogarnia go ogromna nienawiść do reszty świata, do nieumarłej organizacji Króla Lisza… Musi jakoś z tym żyć i przeciwstawiać się swym dawnym przyjaciołom i kamratom, bratając się jednocześnie z tymi wszystkimi, którymi lata temu szczerze gardził i piętnował… Został porzucony przez wszystkich w dobie jego największego zwątpienia w cokolwiek... Quel’Thalas wyparło się go pomimo szczerzej chęci naprawienia dawnych win… Arthas wykorzystał go i resztę zakonu do swych wypaczonych, chorobliwe ambitnych planów… Święty Blask tak naprawdę nie ochronił go przed niczym ani tym bardziej nie pomógł w porzuceniu ścieżki ku zatraceniu… Jak więc nie być zgorzkniałym cynikiem w owej sytuacji? Jak zerwać z wszechobecną dekadencją? Jak można pokładać nadzieję w dobro, honor i przyzwoitość na tym brutalnym świecie?... Ale przede wszystkim był najbardziej sfrustrowany niemożnością oparcia się tego co onegdaj przyrzekał zwalczać oraz ograniczać – zadawania śmierci, zbędnego cierpienia oraz wypaczeń względem natury i wszystkiego co dobre… Dla „wiecznego niezaspokojony głodu” przez który musi ciągle mordować, starać się zapanować nad rządzą zniszczenia aby samemu nie oszaleć i ulec tym samym paranoi, jak on sam ją nazywa „Syndromu Plagi” – zabijania dla… samego zabijania. Nieważne czy to z radości, żądzy krwi, zaspokajania głodu czy czegokolwiek innego. Jest to ograniczenie z którym nie sposób walczyć… Można jedno go jedynie "zasycić" w najlepszych okolicznościach polując na inne szelmy i degeneratów z tego wypaczonego świata. Jest to bowiem jedyne lekarstwo, które jednak po dłuższym czasie przestaje dawać spodziewane efekty… Śmierć innych od własnego miecza przestaje przerażać… Zaczyna się z tym powoli oswajać ... A nawet lubić... Nazwać to sportem, odreagowaniem lub zwykłą rozrywką dnia codziennego… Do wszystkiego idzie się bowiem przyzwyczaić a potem po prostu uznać to za normę… A to najbardziej go przerażało… Że nawet najbardziej prawa i cna persona może pod zgubnym wpływem spaść na sam dół… W najczarniejszy mrok, w stronę najgorszego zła i zepsucia… Od którego nie ma już żadnego odwrotu ani przebaczenia…

Elf bardzo zmienił się od czasu swej „mrocznej przemiany”, a później także i opuszczenia szeregów Plagi. Stał się silnym indywidualistą, samotnikiem, pragmatykiem szukającym okazji, oportunistą nie ufający nikomu oprócz siebie… A co za tym idzie także i opanowanym do granic możliwości zimnym perfekcjonistą który kalkuluje wady i zalety swoich posunięć, jednak jednocześnie skłonnym do głębszych refleksji, co odróżnia go od reszty jak mawia „ niektórych pozbawionych wszelkich uczuć morderców z szałem w oczach z ze mego zakonu”. Jednak pomimo znaczących zmian w jego psychice i charakterze, pewne rzeczy pozostały niezmienne - elf bowiem będąc od lat najmłodszych rozpieszczonym sybarytą i nigdy nie wyrzekł się zamiłowania do zbędnego przepychu... Ba, nawet nie próbował się w tej kwestii znacząco zmienić. Paradoksalnie starannie “pielęgnując” urazy i skrajnie negatywne emocje, posiada także uczucia wyższe względem niektórych, jak sam mawia “wybranych i niezmiennie interesujących” istot żywych, które dla rycerza śmierci wydaja się swoistym zaprzeczeniem swego skrajnie wynaturzonego i amoralnego jestestwa – bowiem posiadają one coś tak zbędnego jak współczucie, braterstwo, patriotyzm oraz… przyjaźń i miłość.

Przy bliższym poznaniu wydaje się interesującym, odważnym i lojalnym elfem ciężko doświadczonym przez los co dostrzegł swego czasu Wódz Wojenny Hordy Thrall, dawna przełożona Sylvanas Windrunner czy Rada Regencyjna Silvermoon. Darion Mogaine widzi w chłopaku ogromny potencjał i siłę woli, dlatego też często kieruje nim wedle własnych potrzeb i wymagań. Pomimo tego Shinal czuje jednak bardzo silne przywiązanie do swojego zakonu a nade wszystko do Mograine’a który niejednokrotnie udowodnił ze bardzo wiele cech osobowości i światopoglądowych ich łączy. Jak elf sam mawia: „To jedyny dom który mi pozostał. Renegaci zebrani w wspólny cel są często niedoceniani a potrafią być bystrym i szalenie niebezpiecznym przeciwnikiem ,który nie ma już nic do stracenia i walczy do końca niczym szczur zagoniony w pułapkę”…

Jest on także niezgorszym krasomówca, który doskonale gra na uczuciach swojego „oponenta” w dyskusji i skutecznie przekonuje go do swoich racji bądź światopoglądu w pewnych kwestiach. Często także kieruje się własną logiką, potrzebami i intuicją w dobie zwątpienia lub niepewności. Ponadto uważa, iż szacunek najłatwiej zaskarbić sobie na polu bitwy a prawdziwa przyjaźń tam właśnie zaczyna się i kończy. Prowadzi także dziennik z którym prawie nigdy się nie rozstaje. Dużo czasu spędza na analizowaniu planów oraz strategii – nieważne czy wyrusza na regularną bitwę czy planuje spenetrować stare ruiny. Nie może być miejsca na pomyłkę czy przypadek bo to właśnie one stanowią esencję zwycięstwa lub porażki… Element zaskoczenia i skuteczny, śmiały, nietuzinkowy plan jest kluczowy dla obu stron konfliktu więc trzeba wykorzystywać owe przewagi tak często jak to możliwe. Poza tym wojna elfowi towarzyszy niemalże od lat dorosłości i… Ewidentnie go ona ekscytuje. Traktuje ją jako dobry sprawdzian doświadczalny, gdzie bardziej zahartowany i inteligentny wojak odniesie porażkę nad słabszym. Poza tym Shinal lubuje się w ćwiczeniach bojowych aby „być nieustannie gotowym na nowe zagrożenia”. Trenuje on głównie szermierkę swoim runicznym orężem który służy mu już przez długi okres czasu oraz w psychicznej dominacji i paraliżowania strachem, czy to oponenta czy małej gromadki nieumarłych... Uważa on bowiem, iż „Koszmar i paniczny strach to najlepsi przyjaciele żołnierza na polu walki... Jeśli zaś się im ulegnie staną się prawdziwymi wrogami których należy się bać. Nic bowiem nie jest bardziej strasznego dla zwyrodnialców, niż inna, jeszcze gorsza zdeprawowana do granic możliwości osobowość".

Swoje główne życiowe zasady dość szybko przejął od mentora w osobie Mograine’a jako własne kiedy zrozumiał ze stare życie jest dla niego zamknięte na zawsze, a jedyna rodzina i przyjaciele których może kiedykolwiek posiadać to Ebonowego Ostrze. Jednak pomimo tego dalej pragnie znaleźć swoja rodzinę, dziecko oraz żonę aby dowiedzieć się czy chociaż dalej żyją i... Wyjawić im swój los wraz z tymi wszystkimi latami które upłynęły na rozłące. Po ostatnich wydarzeniach ze swoją kolejną „miłością”, zdał sobie sprawę, że tak naprawdę tego mu cały czas brakowało – zrozumienia i współczucia w oczach osoby którą zdążył polubić i zrozumieć…Choć brzmi to jak smutny paradoks...Nadal, gdzieś tam na dnie pod płaszczem cynizmu i zepsucia, nosi i pielęgnuje uczucia do niej oraz pragnie uzyskać w jej oczach przebaczenie oraz zrozumienie… Poznać wreszcie syna i wyznać mu, że to właśnie on jest jego… Ojcem. Nic ponad to… Bo wszakże o miłości można już zapomnieć… Za wiele się zmieniło, za dużo czasu upłynęło… Chce także raz na zawsze zamknąć ten rozdział w swoim życiu i dalej kontynuować nowy – egzystencje renegata i banity z wilczym biletem, który pragnie wreszcie zaznać w życiu nieco spokoju i odetchnąć od wszystkich problemów tego świata…


Historia:

Shinal… drugi syn i trzecie dziecko swojego ojca jubilera oraz matki czarodziejki, której drzewo genealogiczne wywodzi się aż od szlachetnie Wysoko Urodzonych jeszcze przed czasu Wojny Starożytnych. Posiadała ona podobnie jak większość elfich magów i czarodziejek, usytuowaną pozycje w społeczeństwie i realny wpływ na rządy w Quel’Thalas. Ojciec pomimo tego iż posiadał po swych rodzicach niewielki acz dochody sklepik z biżuterią, zauroczył przyszła żonę swoją determinacją, pomysłowością, pracowitością i osobowością a nie o dziwo zasobnością kiesy… Dzięki czemu zyskał dostęp do szlacheckiej rodziny Hin'el'dal, posiadającą liczne koneksje i spowinowacenie z innym równie znaczmy elfim rodem Ne’naal. W całej familii słynna stała się historia kiedy to potajemnie podczas trwania bankietu wkradł się do willi przyszłej żony, zostawił w jej sypialni ogromny niebieski topaz oraz notkę o dacie i miejscu spotkania, które miało odbyć się następnego wieczoru nad uroczym i zarazem niezwykle romantycznym jeziorkiem niedaleko od Silvermoon. Na miejscu wręczył jej idealnie odwzorowaną na jej podobiznę złota figurkę mającą niebieskie topazowe oczy razem ze srebrnym imieniem wygrawerowanym na podstawce, czym zmiękczył serce równie nieustępliwej co olśniewającej czarodziejki… Która odrzuciła wielu zamożnych i arystokratycznych adoratorów, aby ulec urokowi zwykłego, mieszczańskiego elfa, aby niedługo potem oddać mu swą rękę… wraz z majątkiem i pozycją społeczną. Pomimo tego jednak, jubiler nie porzucił swojej profesji i dość szybko stal się uznanym złotnikiem w społeczności Silvermoon, głównie za sprawa żony która sprowadzała do sklepu wielu swych znajomych z wyższych sfer...

Starszy brat przyszłego rycerza śmierci zgodnie z wolą matki został jednym z komandosów pod zwierzchnictwem Sylvanas Windrunner, zaś siostra czarodziejką aby tak jak rodzicielka – przynosić chwałę rodzinie. Sam Shinal w młodości natomiast chętnie poznawał arkana sztuki – aby tak jak twierdziła jego matrona, odebrać dobre wykształcenie oraz zdolności które winien posiadać każdy spośród śmietanki arystokratycznych rodów. Elf tym samym czytał całe tomy thallasańskiej poezji, uczył się grać na lirze oraz lutni, pobierał lekcje sztuki graficznej, malarstwa, gry aktorskiej, oratorstwa, nauki jeździectwa na zasadach pojedynków kończąc. Kiedy zaś począł wkraczać w dorosłość także nie posiadał szczególnie wielkiego wyboru w kwestii „przynoszenia honoru i chwały rodzinie”… Młody elfi szlachcic mógł wybrać bowiem tylko miedzy wojaczką a spokojnym pomnażaniem rodzinnego kapitału w rodzinnym sklepie ojca. Rodzicielka sądziła bowiem iż będzie to rozwiązanie najlepsze i najbardziej korzystne dla wszystkich. Jakoż iż nie był on szczególnie chętny aby być „zbrojnym ramieniem rodu”, zaś matka sądziła że siedzenie w zakurzonym sklepiku jest znacznie korzystniejsze i bezpieczniejsze od walce z wrogami Quel’Dorei, początkowo podjął praktykę u ojca… Jednak po kilku miesiącach dość szybko zaniechał tego pomysłu, choć wyniósł nieco doświadczenia w obyciu z kamieniami oraz metalami szlachetnymi… Bowiem taka forma spędzenia przez niego reszty życia wprawiała go zarazem w strach i marazm. Nie myśląc długo podobnie jak matka - starał się mierzyć wysoko, więc dzięki jej „niewielkiej” pomocy oraz perswazji postanowił pobierać nauki od jednego z bardziej znanych paladynów w Quel’Thalas, pomimo tego iż nigdy nie był szczególnie religijny. Również wojaczka nie wydawała mu się specjalnie interesująca na początku jego długiej, mrocznej i wyboistej życiowej ścieżki. Szybko jednak znalazł sobie „hobby” dzięki któremu dość szybko zapominał o nudach koszarowego życia i surowej dyscyplinie podczas szkolenia – kobiety. Były one podobnie jak w ludzkich społecznościach zafascynowane dzielnymi obrońcami Quel’Thalas… A niektóre z nich znajdowały ukojenie w ramionach Shianala, choć zarazem godziło to w surowy, paladyński kodeks. Jego mentor dzięki zlotu, obietnicach i przypominaniu jego dawnych nawyków za młodu przez matkę młodego paladyna, patrzył na to przez palce...

Po kilku latach Shinal skończył wreszcie swoje szkolenie i dość szybko stal się znany w społeczności Quel’Dorei, głownie dzięki wpływowej rodzicielce. Jednak już w tym czasie przejawiał pewne oznaki przyszłego bohaterstwa i zarazem przyczyny jego upadku: Posiadał płytki kodeks moralny, nienormalnie wysokie opanowanie w trudnych czy stresujących sytuacjach, brak jakiegokolwiek lęku na polu walki, upór w dążeniu do celu nie zważając na jego ewentualne konsekwencje, czy… niemalże ślepa lojalność i ufność w decyzję swych przełożonych. Dało się to poznać zwłaszcza podczas jego kilkumiesięcznej służby w okolicach Przełęczy Thalassiańskej na południu Poczerniałych Lasów. W tym czasie razem z kilkoma innymi elfami-paladynami służył jako sporadyczne wsparcie dla Komandosów Sylvanas Windrunner pilnujących granic Quel’Thalas, raczej z potrzeb reprezentacyjnych niż militarnych. Jego główne zadania ograniczały się do eskorty karawan oraz Wysokich Elfów wracających z wojaży po królestwie Lordearon. Jednak pewnego dnia było zgoła inaczej. Elfi ambasador zakończywszy swą kadencje, wracał do Silvermoon aby tam razem z królem Anasterian’em Sunstrider’em i Radą Królewska mianowali nowego dyplomatę na dwór Therenasa II. Oczywiście najznamienitsi wojacy mających piecze nad Przełęczą, musieli uczestniczyć w „nadzorowaniu bezpieczeństwa” tak znakomitego męża stanu. Leśne Trolle jednak pozostały czujne a lata doświadczeń w życiu na granicy z odwiecznym wrogiem nauczyło ich kto zdecydowanie jest wysoko postawiony w społeczeństwie Quel’Dorei oraz czyja śmierć najbardziej zaboli oponenta. Na walkę nie trzeba było długo czekać… Bowiem niedaleko skrzyżowania dróg pomiędzy Sanktuarium Słońca a Tranquillien, odbyła się zasadzka na życie elfiego dyplomaty, która pomimo liczebnej przewagi wroga z góra skazana była na porażkę. Młody paladyn po tym incydencie zdołał zaskarbić sobie wdzięczność posła, który jakimś cudem zdołał wymusić na rządzących Quel’Thalas aby wysłali go na dwór Therenasa II z jego następcą… Oraz kilkoma innymi komandosami Sylvanas biorących udział w obronie jego życia. Wtedy też po raz ostatni za życia zobaczył chwałę elfiego królestwa, zanim wyruszył ku nieznanemu. Powoli oraz nieświadomie wkraczał na mroczna ścieżkę przeznaczenia… Stając się banitą własnej przeszłości...

W związku z całą tą zaistniałą sytuacją z wybranką syna wysoko usytuowanej czarodziejka, oraz zbytnio przekoloryzowanymi i licznymi opowieściami o nim pośród elfiej szlachty, wymagała jej natychmiastowej interwencji toteż porozumiewając się z byłem ambasadorem, uwikłała swą intrygę. Wybranka elfiego paladyna pochodziła bowiem z niezbyt zamożnej rodziny, która kiedy tylko przekroczyła ona odpowiedni wiek oddana została pod opiekę czarodziejkom, aby nieco podnieść jej status społeczny - co zresztą niebawem miało się udać dzięki jej ukochanemu... I dlatego też matka jej partnera nigdy w pełni by jej nie zaakceptowała pozwalając sobie na tak widoczną skazę i "upadek obyczajów" w swym Domu, zaś honor i rodowe nazwisko Hin'el'dal okryte zostawałoby "wieczystą hańbą" za zbratanie się tak znamienitego rodu z kimś z pospólstwa. Toteż Shinal pożegnał się z rodzina oraz za silnymi namowami matki, zabrał ze sobą w drogę narzeczoną która spodziewała się jego potomka...

W Lordearonie dzięki swoim umiejętnością krasomówczym dość szybko zjednał sobie część dworu w tym samego króla Theranasa II i jego młodego syna Arthasa Menethila, który podobnie jak elf zaczynał powoli wkraczać na ścieżkę paladyna. Natomiast Calia - jego siostra uznała iż Shinal jest zbyt wyniosły oraz pyszałkowaty, toteż starała się go unikać. Jego żona zaś została jedna z nadwornych magiczek pod okiem innej Quel’Dorei, która stanowiła część pocztu dyplomatycznego… Zaś potomek elfa jako berbeć chował się na królewskim dworze. Szlachcic – paladyn szkolił podobnie jak Muradin Miedziobrody młodego księcia w walce orężem. Jednak nie były to paladyńskie młoty, które ku jemu niezadowoleniu przypadły przyszłemu dziecińcowi tronu do gustu, a elfie finezyjne długie, oburęczne oraz półtoraręczne miecze. Dość szybko podczas treningów poznał potencjał chłopaka i polubił się z młodym następca tronu, ze względu na podobny światopogląd i realistyczne patrzenie na świat. Nie opuszczał go także niemal na krok, zwłaszcza kiedy przeżył on stratę swego wiernego wierzchowca - Niepokonanego. Tak powoli mijał czas w gościnie u Therenasa Menethila II…

Z misji dyplomatycznej szybko dostał awans na jednego z gwardzistów Arthasa, pomimo tego iż ani król ani część jego dworu nigdy do końca nie zaufało ani nie przekonało się do elfa. Mimo wszystko jednak książę wstawiał się za nim i głownie dzięki niemu pozostał on w Lordearon. Kiedy świat zaczął pochłaniać mrok i ciemność spowodowanym wybuchem zarazy w północnym Lordearonie dzięki zakażonemu ziarnu, oraz kiedy Ostatni Strażnik pojawił się w królewskim pałacu ostrzegając o nadchodzącym wielkimi krokami złu i stania ludzkości na skraju wojennej otchłani, nic nie zdawało się zwiastować ogromnym zmian jakie powstaną w jej następstwie. Shianal początkowo tak jak inni nie brał słów Medivha poważnie, jednak po pewnym czasie te zaczęły go nurtować, zmuszać tym samym to analizowania ciągu przyczynowo - skutkowego. Ku swemu przerażeniu, obawiał się iż Strażnik Tajemnic może mieć niestety rację w pewnych kwestiach, toteż nakazał swojej zonie zabrać ze sobą dziecko i wrócić do Quel’Thalas tak szybko jak będzie to możliwe nie bacząc na konsekwencje. Pozornie łudził się ze Wysokie Elfy zdołają uratować swoje królestwo. U boku następcy tronu, kapitana Falrica oraz przez pewien czas Jainy Praudmore walczył z rozprzestrzeniającą się Plaga w Lordearonie: Od infiltracji Brill, walce z Kel’Thuzadem w Andorhallu, Obrona Hearthglenn przed najazdem Plagi, na wspomaganiu księcia w rzezi w Stratholme kończąć… Nie opuścił go nawet podczas jego wyprawy na dach świata – Northrend. Tam też głownie ze względu na waleczne serce oraz czyny dokonywane w walce z nieumarłymi, został on dość szybko zaakceptowany przez pozostałych kapitanów - Marwyn’a Luc’a Valonforth’a, zaś sam dołączył do oddziału trzeciego oficera walcząc u jego boku już w Lordearonie, który zwał się Falric. W wyprawie ekspedycyjnej towarzyszył również Thassarian, z którym elf spotka się ponownie biorąc udział w rzezi stolicy oraz znacznie później, podczas walki o Szkarłatną Enklawę. Podobnie jak na Wschodnich Królestwach towarzyszył Arthasowi cały czas, nawet podczas zdobywania Ostrza Mrozu. Przez cały ten okres wyprawy jego poglądy obierały coraz mroczniejszy kierunek… Wiara w Święty Blask traciła na znaczeniu... Liczyło się dla niego tylko wykonanie zadania i ślepe podążanie za swym wiernym przyjacielem, księciem Lorderaonu. Kiedy po zabiciu Mal’Ganisa Menethil niespodziewanie zniknął, razem z garstką ochotników wyruszył na jego poszukiwania. Kiedy jednak połowa oddziału zmarła a zapasy poczęły powoli się kończyć, postanowili wrócić do obozu… I tutaj elfa spotkała kolejna przykra niespodzianka – szalony Arthas bowiem za pomocą podszeptów Ner’Zula z Ostrza Mrozu, wybił swoich żołnierzy i zamienił ich w ożywione monstra. Również i jego nie ominął ten los. Pojmany przez dwóch nieumarłych kapitanów – Falric’a i Marwyn’a, został zaprowadzony przed oblicze upadłego księcia do dogasających zgliszcz twierdzy… Tam też pierwszy i najpotężniejszy rycerz śmierci Króla Lisza po krótkiej i zarazem chłodnej wymianie zdań zadał mu o dziwo szybką, bezbolesną śmierć przebijając jego serce swym runicznym ostrzem… Dając początek nowemu tworowi - upadłemu paladynowi w służbie śmierci, który stać się miał „wizytówką” Plagi w walce o światową dominację… A ów elf… pomimo swojej mrocznej przemiany dalej kroczył zaślepiony za swoim upadłym następcą tronu…

Jakiś czas później Shinal powrócił do Lordearon z zamordowanymi wojakami biorących udział w wypranie do Northend. Zostali oni wraz ze swoim księciem jednymi z pierwszych rycerzy śmierci w służbie Plagi... Mieli mu towarzyszyć oraz wspomagać w wypełnianiu woli Ner’Zula. Wrócili oni do stolicy, gdzie Arthas wraz z nim dwoma nieumarłymi kapitanami zamordował swego ojca i niewinnych mieszkańców miasta, aby zasilić szeregi swych wojsk. Niedługo potem po tym wydarzeniu oraz wskrzeszeniu wierzchowca Arthasa, na obrzeżach wioski Vandermar spotkali nathrezim’a Tichondrius’a który od tego momentu nieustannie towarzyszył upadłemu księciu, przekazując mu rozkazy. Dalszy ciąg wydarzeń coraz bardziej popychał Lordearon w naprawdę mroczne czasy - Zebranie akolitów i ruszenie po rozkładające się ciało Kel’Thuzada z krypty w Andorhalu wraz z urną króla Therenasa II, zabijając przy tym swego dawnego mentora – Uthera Srebrną Rękę… Kolejny element planu znów był gotów - ożywienie silnie rozłożonych zwłok nekromanty w Słonecznej Studni Wysokich Elfów. A to miał być dopiero początek…

Shinal będąc jak reszta sil Plagi pod kontrola Hełmu Dominacji Ner’zula, na początku kampanii zabijał pobratymców z Quel’Thalas bez zbędnych moralnych rozterek czy współczucia. Kiedy jednak dostrzegł pogorzelisko, spalone, obgryzione i zbezczeszczone ciała Quel’Dorei przy pierwszej bramie wiodącej w głąb Poczerniałych Lasów, resztki dobroci poczęły wątpić w słuszność intencji upadłego księcia zaś wyrzuty sumienia powoli dawały o sobie znać. W miarę jak natarcie wraz z wypaczeniem na niespotykaną dotąd skalę posuwało się naprzód, rycerz śmierci coraz usilniej myślał o daniu sobie spokoju z tym szaleństwem… A co za tym idzie także wypowiedzenie posłuszeństwa Arthasowi… Ale nie potrafił... Resztka wolnej woli. które jeszcze posiadał, była za słaba aby uwolnić się z okowów psionicznej dominacji… Elfy nawet dzięki heroicznej odwadze Sylvanas oraz jej żołnierzy, nie zdołały uniknąć zagłady i masowym ludobójstwom na ulicach Silvermoon… A sam rycerz śmierci ponoć patrzył tylko ze wzgórza jak jego ukochane miasto upada… W sercu miał także cichą nadzieję, że jego rodzina uniknęła pogromu… Nikła, ale wszakże nadzieja zawsze umiera ostatnia…

Minęło kolejnych kilka miesięcy przez które wydarzyło więcej niż można przypuszczać… Nowi rycerze śmierci oraz hordy nieumarłych zasiliły szeregi Plagi sposób setek trupów Quel’Dorei, którzy niczym szczury kryły się po lasach, Dalaran został oblężony i zniszczony, , powoli oczyszczano Lorderaonu z ludzkich niedobitków, przywołano Archimonde'a, jednego z dowódców Płonącego Legionu, który jak się okazało stał za stworzeniem Ner’zula i tak dalej i tak dalej… Cóż przez cały ten czas czynił ów elf? To co zawsze - nieustanie stał na polu bitwy u boku „swego” księcia wspomagając go w odbudowie swego dziedzictwa. Swego wielkiego imperium zbudowanego na podwalinach śmierci i zniszczenia. Zgliszcza królestwa Therenasa były pod znaczną kontrolą Plagi zaś Królowa Banshee była niezrównanym strategiem w walce z żywymi…Do czasu. Bowiem kiedy upiorni władcy przygotowywali spisek przeciwko upadłemu Arthasowi a moc Króla Lisza poczęła słabnąć, zręcznie wykorzystała ową sytuację aby wzniecić na Ziemiach Plagi rebelię oraz niemalże zabijając pierwszego rycerza śmierci, który z nieznanych przyczyn ruszył do Northrend. Kel’thuzad zaś który przeszedł potężną metamorfozę w lisza, stanął na czele armii w północnej części Wschodnich Królestw w której rzecz jasna nie mogło zabraknąć i Shinala. Który był zaledwie cieniem własnego siebie, pozbawiony nadziei i oddarty z wolnej woli… W całym tym chaosie razem z innymi rycerzami śmierci i co ważniejszymi nekromatami, przez dłuższy okres czasu przebywał w olbrzymiej, dryfującej nekropolii Naxxramas czekając na wysłanie do kolejnej walki z żywymi „imię Plagi” lub dołączenia do patrolu... Zapominając, bądź też chcąc zapomnieć o swym dawnym życiu. Albo też całymi godzinami doglądał i dbał o swój sprzęt. Z nudów także uczył się od innych rycerzy śmierci obsługujących runiczne piece jak wykuwać runy na broniach czy też jak należycie dbać o wyposażenie aby zbyt szybko nie uległo zniszczeniu… Wszystko bowiem zaczynało tracić sens, bo jakże można dalej walczyć jeśli duch zostanie złamany?... Ale robił to co mu kazano, bo wszakże miał jakikolwiek inny wybór?...

Jednym ciekawym wydarzeniem, który zdołał zachować w pamięci to kolejny rycerz śmierci który w przyszłości miał wszystko odmienić.. Syn Alexandrosa Mograine’a poświęcając własne życie w I bitwie o Kaplicę Nadziei Światła, nieświadomie oddał swą duszę w ręce sił przeciwko którym do niedawna walczył i ponownie wracając do dryfującej nekropolii którą onegdaj "odwiedził" w poszukiwaniu swego ojca... Który dość szybko dzięki swym talentom oraz niemalże legendarnemu mieczowi zdołał wspiąć się na szczyt formacji rycerzy śmierci, zostając jej liderem...

I tak mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem… Aż upłynęło tak bez mała niemalże pięć, długich lat…

Aż wreszcie Arthas uzyskawszy pozorną dominacje nad swym umysłem, w którym cały ten czas toczył batalię z małym chłopcem Matthiasem Lehnerem jako resztami swego człowieczeństwa, oraz Ner’zulem który reprezentował zepsucie księcia... Zabiwszy obu dzięki czemu wreszcie wybudził się ze swego pięcioletniego snu, przejął tym samym tytuł po swym następcy – miano Króla Lisza... Aby następnie usunąć swoje własne serce, wierząc, że wszystko, co go wiąże ze światem śmiertelników, czyni go słabym...

Wzniesienie Cytadeli Korony Lodu zostało niemalże ukończone wraz z jego wielkim przebudzeniem, zaś niedługi czas później rozprawił się on z marszem Szkarłatnych na jego nową twierdzę i rozkazał aby Plaga ponownie szykowała się do wielkiej wojny… Po raz kolejny wzywając swych równie lojalnych co bezwzględnych rycerzy śmierci do walki przeciwko wszystkiemu co żywe. Po porażkach w wyniku nieudanej infekcji Plagi w Kalimdorze i Wschodnich królestwach jego niezliczone wojska nieumarłych podjęły nieudane próby oblężenia dwóch głównych stolic powstałych w międzyczasie trwania jego snu... Bastionów chwały i potęgi Hordy oraz Przymierza – Orgrimmar i Stormwind. Niedługo po tych wydarzeniach podjął się utworzenia specjalnych sił Plagi – jednej, spójnej organizacji doborowych rycerzy śmierci aby lepiej zorganizować i scalić elitę swej niezliczonej armii. Co prawda kolejna generacja jej członków powoływana była z ożywianych bohaterów, lecz struktury dowodzenia przejmowali głownie upadli paladyni walczący z nim ramię w ramię w imię Ner'zula, podczas trwania III wojny. Ich pierwszym zadaniem było zniszczenie Szkarłatnej Enklawy oraz wskrzeszenie tysiąca poległych bohaterów w obronie stolicy, pochowanych pod Kaplicą Światła aby następnie powiększyli oni jego szeregi. Najpotężniejsi spośród rycerzy śmierci mieli nadzorować selekcje rekrutów przysposabiając ich w nowo zdobytych mrocznych mocach. Głównodowodzącym zakonem został sam Darion Mograine – syn Alexandrosa Mogrine’a, który przez samobójstwo Sprowadzającym Popioły uwolnił dusze swego ojca kosztem zostania kolejnym z rycerzy śmierci w służbie Plagi... By zostać jednym z najlepszych niewolników pod psychiczną dominacją Arthasa...

Elf podobnie jak reszta „starej gwardii” rycerzy śmierci z Orbazem Bloodbane’em, Koltirą Deathweaver’em, Thassarianem czy cała gamą innych których znał lub kojarzył w większym lub mniejszym stopniu, został po raz wtóry powołany do walk "W imię Plagi"! Tych ostatnich nieumarłych wojaków łączyły zresztą jakieś więzi przyjaźni albo przynajmniej takie sprawiali pozory… Shinal nie miał zamiaru tego zgłębiać, tym bardziej że wielkimi krokami zbliżało się coś…Wielkiego... Coś co na zawsze miało odmienić żywot ich wszystkich a także i losy świata… Tak jak inni rekruci brał on udział w bitwach o Havenshire i Nowy Avalon, najczęściej na pierwszej linii. Stało się o nim ponownie dość głośno w zakonie kiedy z własnym odziałem nowo powstałych rycerzy śmierci przekradł się na statek przeciwnika w kopalnianym wózkach i urządzili masakrę Szkarłatnych na plaży przy pomocy okrętowych dział… A także ratując Koltire z twierdzy oponentów, zabijając przy okazji Wielkiego Inkwizytora Valroth’sa a jego krwią wypisując na kamiennej ścianie loszku imię swoje oraz jego podwałdnych. Dzięki swym śmiałym czynom, ponownie dowiódł innym jak i samym sobie, iż pomimo długiego okresu stagnacji i zwątpienia w Król Lisza, stać go jeszcze na śmiałe i iście „bohaterskie” akcje. Wojna poczęła w nim na nowo wzmagać dawne zapomniane uczucia, odczuwania przyjemności z walki i zabijania… Kto wie jakby dalej potoczyłyby się jego losy, gdyby nie II bitwa o kaplice miała jednak wszystko zmienić….

Rzecz jasna nie mogło zabraknąć w niej i Shinala, który po raz wtóry swą odwagą i determinacją nakreślał ścieżkę postępowania dla zahartowanych już nieco w ogniu bitwy nowicjuszy z zakonu… Prawdziwy chrzest bojowy miał dopiero jednak nadejść. Plaga pomimo druzgocącej przewagi, nie była jednak w stanie przełamać ducha trzystu obrońców… Sam zaś Darion Mogairne nie mógł użyć splugawionego miecza swego ojca przeciwko paladynom, nieumarłe hordy zostały pokonywane w zastraszającym tempie a morale wybrańców Arthasa poczęło topić się niczym świeca. Alexandors Mograine po porażce syna ukazał mu się i pokazał jego wcześniejsze losy. Wtedy tez okazało się, że rycerze śmierci zostali zdradzeni przez swego stwórcę.. Ich życia było bowiem tylko figurami na szachownicy, aby wywabić z ukrycia legendarnego paladyna i wzór wszelkich cnót – Tiriona Fordringa. Jednak dawny miecz ojca Mograina, Ashenbringer w rekach sędziwego paladyna został oczyszczony, zaś Król Lisz wycofał się do swej twierdzy na Dachu Świata…. A sędziwy Fordring zapowiedział unię pomiędzy zakonami Srebrną Ręką a Srebrzystym Świtem tworząc tym Srebrzysta Krucjatę... Darion także powołał do życia Zakon Rycerzy Ebonowego Ostrza zrzeszająca się rycerzy śmierci który po zdradzie ich twórcy i wymówienia mu posłuszeństwa, samoistnie stali się renegatami Plagi…Tą garstkę elitarnych rycerzy która została wezwana do udziału w wielkiej bitwie i zdołała ją przetrwać, aby zdobyć ponownie Acherusa który znajdował się w rękach Króla Lisza pokrytego na wszystkich konstelacjach niezliczonymi ciałami martwych członków zakonu oraz garstką obrońców swatających dzielny chodź daremny opór niedawnemu sojusznikowi… Ebonową Ostoję słynąca jako swoisty symbol oporu i zdrady... Przykład determinacji, boju w odzyskaniu swego człowieczeństwa i "lepszej, jaśniejszej strony" a także odkupienia swych dawnych, można by śmiało rzecz - niewybaczalnych win. Dla tych którzy na niej znaleźli schronienie czekał najtrudniejszy test swej siły woli oraz całej egzystencji. Walka z najgorszym wrogiem - samym sobą i swą przeszłością. Wśród nich znalazł się także owy elf, przed którym...

Po zdobyciu i umocnieniu obronny Acherusa został on wysłany wraz z Koltirą i kilkoma innymi rycerza śmierci oraz listem polecającym Fordringa do Wodza Wojennego, aby przyjął on byłych bohaterów Hordy ponownie w swe szeregi, zaś Thassarian i jego poczet wyruszył paktować z Przymierzem. Shinal jak i wszyscy renegaci dostał kolejne wytyczne od Mograina aby godnie reprezentować swoją osobę a co za tym idzie - nowo przyjęty zakon wśród podwładnych Thralla i Vrynna, aby nieco… Ocieplić ich wizerunek oraz poniekąd tym samym odkupić swą służbę pod sztandarem Plagi, zanim dojdzie do ostatecznego starcia na dachu świata… Nie wyruszył on jednak do Northrend wspomóc Ekspedycję Hordy i Przymierza w wojnie z Plagą tak jak jego pobratymcy... Elf przed wyprawą miał zgoła inne, można by nawet paradoksalnie rzecz - ważniejsze plany… Kilka tygodni spędził także w Dolinę Dławiących Pnączy, bijąc się z myślami oraz kontemplowaniu nad swą przeszłością. Tam też spotkał jedną z członkiń Rycerzy Krwi, która na swój sposób nieco odmieniła jego dotychczasowy żywot… A on jej… Przez okres swej kilkumiesięcznej „tułaczki” zetknął się także z dwiema organizacjami, które koniec końców i tak opuścił, albo to raczej one opuściły jego wraz z tym w co wierzył, po raz wtóry wybierając żywot samotnika…

Nieumarły Quel’Dorei stara się teraz zakończyć dawne sprawy związane z jego dawną egzystencja, którą stracił bezpowrotnie oraz stawać naprzeciw nowych. Za wszelka cenę chce także zgładzić Króla Lisza oraz pokonać lub tez znacznie osłabić Plagę za to iż na niego, jego lud z Quel'Thalas oraz Królestwo Lordearon sprowadził niewyobrażalnie cierpienia i zło. Czy zdoła zrekompensować swoje dawne winy? Odnajdzie rodzinę, dawną oblubienice oraz syna? Zgładzi swego dawnego przyjaciela a zarazem wroga? Czy znajdzie wewnętrzny spokój i rozpocznie kiedyś normalne życie? Czas pokaże…Jedno tylko jest pewne - jego determinacja jest silna jak nigdy dotąd i nikt oraz nic nie stanie mu na przeszkodzie aby osiągnąć swoje cele...

Abyss Abyssum

_________________
"Trzeba walczyć dwojako: trzeba być lisem i lwem... Dobra walka nie opiera się tylko na sile, mocy, trzeba być na tyle sprytnym, żeby móc swojego przeciwnika przechytrzyć."


Ostatnio zmieniony przez Shelerin dnia Sob Mar 08, 2014 11:51 am, w całości zmieniany 16 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:43 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Reynevan
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 24 Lip 2012
Posty: 105

PostWysłany: Sro Lut 20, 2013 4:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pomijając częste braki odstępów w tekście i miejscami dziwną skłądnie, jest całkiem nieźle. Zatwierdzam tę kartę postaci i przypominam o obowiązku założenia tematów w działach Statystyki oraz Bank. Na start Twoja postać dostaje 500 sztuk złota. Dziel i rządź bądź baw się, ale i pracuj!
_________________
Nie jest umar?ym ten, który spoczywa wiekami. Nawet ?mier? mo?e umrze? wraz z dziwnymi eonami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group