Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wieża Mgłą Spowita
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Siedziba Gildii Corvi Tempus
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Reynevan
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 24 Lip 2012
Posty: 105

PostWysłany: Wto Sie 07, 2012 1:11 pm    Temat postu: Wieża Mgłą Spowita Odpowiedz z cytatem

To tajemnicze miejsce budziło zainteresowanie już gdy bractwo Corvi Tempus obejmowało okoliczne tereny w swoje posiadanie. Jednak niewiele osób kręciło się w okolicy tej złowrogiej wieży....



Ta owalna wieża wydaje się starsza niż cała reszta budynku, w którym osiedliła się gildia Corvi Tempus. Kto ją wybudował i w jakim celu pozostaje tajemnicą do dziś, gdyż nikt nie odkrył jej tajemnic. Wielkie drewniane wrota do niej prowadzące są zamknięte oraz zapieczętowane glifem strzeżenia. Kamienne bloki z których zbudowana jest wieża zdają się być nienaturalnie dużych rozmiarów, jednak gdy się do niej zbliży, cały ten efekt okazuje się być dziwnego rodzaju złudzeniem. Dachu wieży a także jej środkowej części nie da się dostrzec, gdyż wydają się one cały czas spowite mgłą, nawet w słoneczne dni. W oczy rzuca się również fakt, iż w widocznej części wieży nie ma żadnych okien, a jedyne co widać to goła kamienna ściana nadgryziona zębem czasu. Wieże z zewnątrz badało kilku członków bractwa jednak po kilku niepowodzeniach odpuścili sobie i powrócili do codzienności czyli upijania się we wnętrzu siedziby.

Opis wnętrza zostanie udostępniony gdy pierwsza osoba postawi swoją stopę za zapieczętowanymi drzwiami!


Ostatnio zmieniony przez Reynevan dnia Sob Lis 17, 2012 1:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:44 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Aeszma



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 53

PostWysłany: Wto Sie 21, 2012 9:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Im bliżej wieży podchodzili, tym szli wolniej. Aeszma z jakiegoś powodu czuła się niepewnie w tej okolicy. Coś wzbudzało w niej strach. Cieszyła się, że zabrała ze sobą Fina, bo gdyby szła sama na pewno by zawróciła. Żeby zająć czymś natłok strasznych myśli które natarczywie pojawiały się w jej jakże bujnej wyobraźni, zaczęła sobie nucić pod nosem. Idąc lekko kołysała biodrami, a lewą dłonią co chwila musiała odgarniać włosy z twarzy.
- A więc masz brata? Czy on również należy do bractwa? - zapytała szczerze zainteresowana. - Przystojny? - dodała po chwili ze śmiechem i beztroskim błyskiem w oku.
Po pewnym czasie oboje zauważyli, że mgła robi się co raz gęstsza. W końcu dotarli do wrót wieży. Elfka odsunęła się od Fina i podeszła pod same drzwi. Zauważyła na nich dziwną pieczęć.
- Nie wygląda zachęcająco. - stwierdziła, po czym dotknęła symbolu dłonią...

_________________
"Od poca?unków m??czyzny usta kobiety nie bledn?, raczej odnawiaj? si? jak ksi??yc."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Finaesh



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 31

PostWysłany: Wto Sie 21, 2012 9:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z każdym kolejnym krokiem cala sytuacja stawała się coraz bardziej ciekawa. Przeraźliwa cisza... samotna wieża... mgła przez która nic nie widać... i kobieta ciągnąca Elfa przed siebie. Tak... to wszystko wywoływało u Fina zachwyt i powodowało, że w jego głowie krążyły różne myśli. Te na które przystoi Elfom... i te na które trochę mniej przystoi. Ale przecież oboje nie byli Elfami czystej krwi, więc Fin nie widział z tym żadnego problemu.
-No tak... Mój brat też należy do bractwa - te słowa wypowiedział niechętnie - A czy jest przystojny? Mi osobiście jest ciężko to stwierdzić, ale zakładam, że jak byś go teraz zobaczyła, to bym musiał z powrotem Cię zanosić. Może nie koniecznie Jego wygląd jest taki straszny... ale to jak się ukazuje innym.
Gdy dotarli do wrót wieży, Aeszma podeszła do drzwi.
-Nie do tyk... - wyrwał się nagle Fin, gdy zauważył, że Elfka wyciąga rękę w stronę pieczęci... niestety za późno. Rzucił się przed siebie, a w biegu wymamrotał coś pod nosem. Chwycił Aeszme za biodra i odciągnął do tyłu. Jednak gdy to zrobił kolejne nieszczęście go przytrafiło. Poślizgnął się na wilgotnym kamieniu i upadł na ziemie ciągnąc za sobą Elfkę...
*Robi się coraz ciekawiej* - usłyszał w głowie i tym razem musiał Mal'achowi przyznać. Dawno tak piękna Elfka nie leżała na nim... i to jeszcze w takim miejscu
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Aeszma



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 53

PostWysłany: Wto Sie 21, 2012 10:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aeszma nagle poczuła ciężar ciała Elfa na sobie. Krzyknął, że ma nie dotykać pieczęci. No i nie zdążyła. Zabrakło dosłownie ułamka sekundy, gdyż Fin natychmiast skoczył w jej kierunku tak, że przestraszona odruchowo cofnęła rękę. Jego skok jednak był tak nieudolny, że oboje przewrócili się. Aeszma wylądowała na nim z jękiem, ponieważ kawałek wystającej skały zranił ją tuż nad prawą piersią. Z rozcięcia, drobną strużką polała się krew, która zabarwiła również górną część jej sukni. Spojrzała na niego nieco rozzłoszczona, a nieco zdziwiona, oczekując od niego wyjaśnień. Chciała wstać jak najszybciej, lecz gdy tylko gwałtownie poderwała się do góry, oboje usłyszeli głośne: TRACH! I tym oto sposobem Elfka została pozbawiona większej części swojej sukni. Jej długie i zgrabne nogi ujrzały światło dzienne, a i odrobina ud i czarna, koronkowa bielizna również dawały się zauważyć. Okazało się, że upadli tak niefortunnie, że jej suknia zaczepiła się o jego sztylet i gdy szybko wstała materiał został rozcięty. W końcu wyprostowała się. Wyglądała całkiem ponętnie, osłonięta jedynie kawałkiem zielonego materiału, który niegdyś był jej suknią, ze strużką krwi cieknącą z piersi po białej cerze i połyskującymi srebrem włosami, rozwianymi przez wiatr, tańczącymi we wszystkich możliwych kierunkach. Na chwilę przymknęła oczy, a gdy je otwarła spojrzała gniewnie na Fina. Jednak widząc wyraz jego twarzy zaczęła się śmiać. Długo i głośno. Gdy w końcu ochłonęła, zapytała:
- Dlaczego nie pozwoliłeś zbliżyć mi się do tych drzwi? Przecież mieliśmy zobaczyć, co jest w środku...

_________________
"Od poca?unków m??czyzny usta kobiety nie bledn?, raczej odnawiaj? si? jak ksi??yc."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Finaesh



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 31

PostWysłany: Wto Sie 21, 2012 10:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy Finaesh ujrzał krew nie wiedział co ma zrobić. Wszystko tak ładnie się zapowiadało. Co prawda teraz mógł jeszcze bardziej podziwiać piękno Elfki, ale to jednak nie było w jego stylu. Gdy ta zaczęła się śmiać, Fin zdjął z siebie swoją szatę i zarzucił na Aeszme. Fin miał teraz na sobie białą koszulę i skórzane czarne spodnie... Krew cały czas płynęła.
-Wybacz... Chciałem dobrze, a wyszło jak zawsze - Elf trochę posmutniał i zbliżył się do Aeszmy jeszcze bliżej - I jeszcze wybacz za to co teraz zrobię - Położył swoją dłoń w miejscu gdzie była rana.
*Finaeshu* - usłyszał nagle w głowie głos Mal'acha - *Mam nadzieje, że ku**a pamiętasz jak to się robi*
Fin wziął głęboki wdech i zamknął oczy. Wyobraził sobie wszystkie ciężkie treningi w bractwie LmA z magiczną kula... Przypomniał sobie wszystkie modlitwy uzdrawiające, wszystkie wspomnienia... każde użycie magii. Nagle poczuł pod palcami to charakterystyczne ciepło i mrowienie.
*Udało się* - pomyślał.
Przez chwilę tak stał, a jego ręka robiła się coraz cieplejsza. Pomiędzy palcami wydobywało się maleńkie światełko. W końcu zabrał dłoń, a rany prawie nie było widać. Gdy otworzył oczy odetchnął z ulgą i przytulił do siebie Aeszme.
-Nigdy nie dotykaj żadnych znaków, talizmanów i innych tego typu rzeczy. A zwłaszcza jak są na drzwiach - Wyszeptał i odsunął się odrobinę, ale zachowując bliską odległość. Zdjął z siebie koszulę i podniósł lewe ramię. Miał tam bliznę wielkości rozłożonej dłoni dorosłego Elfa.
-To pamiątka po glifie podobnym do tego... Przez miesiąc nie mogłem chodzić. Piorun który we mnie uderzył wypalił mi wszystkie nerwy odpowiedzialne za przesyłanie bodźców. Dopiero jakiś na prawdę potężny kapłan był w stanie mnie uleczyć.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Neex
Site Admin


Dołączył: 19 Lip 2012
Posty: 93

PostWysłany: Sro Sie 22, 2012 2:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MISTRZ GRY

Wiatr nieco się zmógł, zdecydowanie coś złowrogiego i tajemniczego przenikało tą okolicę. Trudno dokładnie określić co, lecz każdy kto przechodzi obok wieży dokładnie czuje dreszcze spowodowane jakby... chłodem. Miejsce choć urokliwe, przyprawiało o mdłości i przypominało o najgorszych chwilach jakie spotkały przechodniów konstrukcji. Grobowa atmosfera wzmogła się gdy Finaesh i Aeszma usłyszeli trzepot skrzydeł, niedużych, aczkolwiek czarnych. Kruk wylądował metr od uczestników mojego opisu. Spoglądał małymi oczkami na elfkę. Może i dziwnie ale w tych małych oczach malowało się zdziwienie na widok dziewczyny. Perfidnie od czarności kruka odznaczał się żółtawy kawałek pergaminu przywiązany do nogi zwierzęcia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Aeszma



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 53

PostWysłany: Sro Sie 22, 2012 10:15 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy Elf podszedł do niej i przyłożył ręce do jej rany, nie bardzo wiedziała co chce zrobić. Nagle poczuła przyjemne ciepło i ból powoli ustępował. Spojrzała na Fina z lekko rozchylonymi ustami i po chwili powiedziała:
- Jej! Naucz mnie tego! A co do tej pieczęci, to... - Nie zdążyła nic więcej powiedzieć, ponieważ jakiś hałas zakłócił ich rozmowę. Jak się po chwili okazało, był to trzepot skrzydeł czarnego jak smoła kruka. Zwierzę wylądowało niedaleko dwójki Elfów. Aeszma przyglądała mu się z ciekawością. Wydawało jej się, że on również wpatruje się w nią, jednak była to dosyć absurdalna myśl.
- Popatrz! - wykrzyknęła - Ma coś przywiązane do nogi! Wygląda jak list! Myślisz, że chce żebyśmy go odczytali? - przez chwilę stała patrząc na Fina, lecz po chwili podeszła bliżej zwierzęcia. Powoli i ostrożnie, nie chcąc ptaka spłoszyć, ani przestraszyć. Z niewiadomego powodu delikatnie się do niego uśmiechnęła i spróbowała wyciągnąć rękę po kawałek pergaminu...

_________________
"Od poca?unków m??czyzny usta kobiety nie bledn?, raczej odnawiaj? si? jak ksi??yc."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Finaesh



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 31

PostWysłany: Sro Sie 22, 2012 10:22 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Finaesh z powrotem na siebie ubrał białą koszulę zakrywając przy tym swoją bliznę.
-Nie wiem czy będę w stanie Cie nauczyć tego... Już od bardzo dawna nie praktykowałem Magii Światła - Nagle podleciał czarny kruk z wiadomością. Połaniec... Aeszma powoli zaczęła się zbliżać, a Fin tylko przyglądał się całej sytuacji
*Jakaż ona jest ciekawska...* - pomyślał i zaczął mamrotać coś pod nosem...
*Tak dla pewności Mal*
-Pewnie ktoś go przysłał po nas - powiedział Fin i dalej ze spokojem obserwował całą sytuacje. Elfka w jego płaszczu wyglądała bardzo zjawiskowo. - Może Reyo już wie, że coś majstrujemy - dodał i uśmiechnął się.


Ostatnio zmieniony przez Finaesh dnia Sro Sie 22, 2012 12:01 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Neex
Site Admin


Dołączył: 19 Lip 2012
Posty: 93

PostWysłany: Sro Sie 22, 2012 11:42 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MISTRZ GRY

Kruk kompletnie się nie płoszył. Zerkał tylko co chwila na półelfkę, a gdy ta się do niego zbliżyła, wystawił nogę, aby ułatwić odwiązanie wiadomości. Gdy tylko pergamin został odwiązany, ptak wzbił się w powietrze i zaczął zanikać na horyzoncie. Pergamin był nieco wilgotny, musiało gdzieś po drodze padać, lub kruk zatrzymał się przy jakimś wodopoju. Po rozłożeniu wiadomość byłą jednak jak najbardziej czytelna:

"Do tego co znaleźć wiadomość!

Jeśli Ty znaleźć ta wiadomość, to Ty być w siedziba Corvi Tempus. Jeśli Ty nie być z Corvi Tempus to Ty zginąć od trucizna z nasączony pergamin, jeśli być to Ty musieć mnie wyczekiwać bo ja mieć antidotum. Ale przejdźmy do sedno sprawa. Ja zjawić się siedziba z pięcio kompletnie naćpanych gościa. Sądzę, że wydarzyć się to po zachodzie słońce. Ja być z nimi i ja ich prowadzić. Wy zebrać ludzi i przyszykować zasadzka. Wy nie marudzić bo to być rozkaz. Na moja znaka kiedy my dotrzeć na miejscy to wy mi pomóc ich zabić.

Pozdrawiać ja.
Neex
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Aeszma



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 53

PostWysłany: Sro Sie 22, 2012 6:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Elfka po przeczytaniu wiadomości pobladła, czego nie dało sie zauważyć z powodu jej i tak białej już cery. Wypuściła z rąk pergamin, który upadł kilka metrów dalej (z powodu wiejącego wiatru). Zapytała tylko:
- Kto to jest Neex? Bo chyba się go boję... - po chwili usiadła na ziemi, opierając się plecami o mury wieży. Po chwili dodała:
- W liście było napisane, że owy Neex zjawi się tutaj z jakimiś ludźmi, na których mamy przygotować zasadzkę... I że jest to rozkaz. Powiedział również, że pergamin jest nasączony trucizną i tylko on ma odtrutkę i lepiej, żeby odczytała to osoba należąca do bractwa... Lepiej chodźmy zobaczyć kto znajduje się w siedzibie. - Podniosła się pełna lęku z powodu rzekomej trucizny i powoli szła w stronę dziedzińca...

z/t

_________________
"Od poca?unków m??czyzny usta kobiety nie bledn?, raczej odnawiaj? si? jak ksi??yc."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Finaesh



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 31

PostWysłany: Czw Sie 23, 2012 9:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Co za palant! - wykrzyczał niemal Fin wysłuchawszy co Aeszma powiedziała - nie mam pojęcia kto to jest.
Finaesh podszedł do Elfki i pomógł Jej wstać... chociaż sam miał wielką ochotę teraz usiąść i przemyśleć to wszystko na spokojnie. Jednak Elfka już ruszyła z powrotem w stronę dziedzińca. Fin przez chwilę stał i się jej przyglądał. W końcu szybkimi ruchami pozbierał resztki z jej ubrań i zawinął w nie pergamin, który Aeszma wypuściła. Schował mały pakunek do kieszeni i pobiegł za Elfką.

z/t

_________________
Mój ma?y, g?upi braciszku. Je?li chcesz mnie zabi? – nienawid? mnie, nie cierp mnie, a teraz uciekaj, uciekaj i ?yj, ?yj w ha?bie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reynevan
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 24 Lip 2012
Posty: 105

PostWysłany: Sob Lis 17, 2012 1:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po długim czasie Reynevan dotarł w pobliże tego złowieszczego budynku . Nie było to związane z odległością dzielącą wieżę od reszty siedziby gildii, gdyż znajdowała się ona względnie blisko. Kapłan musiał wrócić po parę rzeczy do swej komnaty a w drodze powrotnej zawieruszył się na dłużej w sali biesiadnej gdzie większość czasu przeleżał pijany pod stołem. Nie było to zachowanie godne mistrza gildii ani specjalnie bezpieczne gdyż ktoś mógł niebezpiecznie przedłużyć sen Reynevana jednak on miał to gdzieś. Ostrożniejszy będzie badając tą dziwną wieżę a teraz może pobawić się ze swym losem w ciuciubabkę. W każdym bądź razie nieumarły dotarł wreszcie na miejsce. Nie niepokojony przez nikogo z czego swoją drogą był niezmiernie rad, okrążył kilka razy budowlę. Cóż... Nie dało się zaprzeczyć, iż budowla w przekroju była okrągła. Było w niej jednak coś co wzbudzało zgrozę aktualnym jej badaczu. Niewypowiedzianą, czającą się na skraju świadomości, ale jednak zgrozę. Coś również było nie tak z samą konstrukcją tejże budowli. Jej powierzchnia zdawała się falować chociaż mogło to być złudzenie wywołane mgłą otulającą zewsząd budowlę. Po wstępnych oględzinach Reynevan zbliżył się do drzwi prowadzących do wnętrza wieży. Postanowił przyjrzeć się glifowi strzeżenia, który pieczętował drewniane wrota. Zagłębił się więc w medytacji nad naturą tego zaklęcia. Było ono skomplikowane i zawiłe jednak pod misternym splotem kryła się trywialna i nieokiełznana siła. - Przydałby mi się taki znak do chronienia drzwi komnaty. Może uda mi się zrozumieć jego naturę na tyle by go później odtworzyć. - pomyślał kapłan. Wyjął ze swej sakwy rękawice wykonaną z łuskowatej skóry po czym naciągnął ją na prawą dłoń. Z małego woreczka przytroczonego do pasa sypnął w drzwi jasno zabarwionym proszkiem po czym ręką okrytą rękawicą sięgnął ku znakowi. Gdy tylko jego dłoń zbliżyła się na odległość kilku cali rozległ się lekki trzask i małe wyładowanie energii pomknęło ku ręce kapłana. Reynevan odruchowo cofnął rękę po czym zaklął pod nosem. - A więc to takie z Ciebie cholerstwo? Zajmiesz mi w takim razie trochę więcej czasu niż sądziłem...
Nieumarły stracił na chwilę zainteresowanie kipiącym od mocy znakiem i skupił się ponownie na oględzinach struktury budowli. Całkowicie zatracił się w badaniach i w wielkim skupieniu uderzał małym mosiężnym młoteczkiem w kamienne bloki...

Po pewnym czasie uzyskawszy już pewną jakże jednak lichą wiedzę na temat budynku, Reynevan oddalił się wracając do siedziby bractwa.

z/t Reynevan wrócił do swej komnaty i tam czeka na potencjalnych gości. Można również przydybać go w sali biesiadnej o ile odwiedzi się ją wieczorem.

_________________
Nie jest umar?ym ten, który spoczywa wiekami. Nawet ?mier? mo?e umrze? wraz z dziwnymi eonami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arashi
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 25 Sie 2012
Posty: 159

PostWysłany: Sob Cze 08, 2013 4:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mistrz Gry

"Niebo na zewnątrz zrobiło się granatowe. Chmury pędziły jakby jakaś moc wzywała je w jedno miejsce. Wiatr się wzmagał. Okoliczni mieszkańcy oraz nieliczni wędrowcy z niepokojem spoglądali w niebo pakując pośpiesznie dobytek i szukając schronienia przed nadciągającą nawałnicą. Ptaki umilkły, a zwierzęta w popłochu szukały spokojniejszej okolicy. Postrzępione, groźne pędzone wichrem obłoki skupiły się nad siedzibą. Wiatr wzmógł się gwałtownie. Nagle przez chwilę odsłoniła się z spoza mgły niewidoczna zwykle w całości wieża. Uderzyła błyskawica rozświetlając na moment mrok. W jej blasku wieża wyglądała upiornie jak samotny postrzępiony szpon grożący niebu. Grzmoty dudniły a kłębowisko mrocznych chmur zakryło ponownie całą wieże, jakby wessał ją ciemny wir. Nagle uderzył wiatr i deszcz z siłą niespotykaną o tej porze roku."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Itsuki



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 106

PostWysłany: Nie Lip 07, 2013 1:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Doszedł do wieży. Stanął w pewnej odległości i przypatrywał się jej w milczeniu. Czuł od budowli chłód. Glif umieszczony na wejściu był teraz dobrze widoczny. Wyciągnął miecz. Wbił go w ziemię i ukląkłszy oparł dłonie na głowni. Zamknął oczy i zamyślił się. Pamiętał, że kilku z członków bractwa próbowało spenetrować wieżę. Ale nikomu się to nie udało. Nawet Reynevan odłożył tę sprawę na później. Jednak, to co do tej pory było tylko zabezpieczonym zaklęciem budynkiem, który i owszem budził ciekawość a nie niepokój, nagle z niewiadomych przyczyn emanować zaczęło dziwną energią. Chłód się wzmógł. Zadrżał, lecz nie zmienił pozycji. „Trzeba się przygotować. Poczekam, aż reszta tu dotrze.” – pomyślał i zatopił się w modlitwie, wzmacniając swoją aurę i zastanawiając się co znaczyć miały dziwne słowa jakie usłyszał w Sali Biesiadnej.
_________________
SEMPER FIDELIS: zawsze wierni.
Da?e? mi Panie zbroj? Dawny ku? p?atnerz j?
W wielu pogi?ta bojach Wielu ochrzczona krwi?
W wykutej dla giganta...
J.Kaczmarski "Zbroja"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:44 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Arashi
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 25 Sie 2012
Posty: 159

PostWysłany: Nie Lip 07, 2013 2:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Doszła powoli do budowli. Przeszedł ją chłód i nagły lęk. Wzdrygnęła się jakby coś zimnego przejechało po jej ciele. - Czekasz. Czekasz tam na nas - wyszeptała. Stanęła z boku. Widziała Itsukiego jak klęknął i oparty o miecz zatopił się w rozmyślaniach. Znała ten jego rytuał. Wtedy jak była jeszcze w jego domu, przed wyprawą zastygał pośrodku izby, by potem wstawszy z uśmiechem pożegnać się z nią i ruszyć w drogę. A ona czekała cierpliwie na jego powrót. Usiadła na leżącym obok głazie. "Tyle lat. A pewne rzeczy się nie zmieniają, paladynie."- stwierdziła w myślach. Przymknęła oczy. Starała się uspokoić umysł i serce. By tak jak uczył ją Ged, nie dać się ponieść emocjom. By móc walczyć, bo że będą walczyć tego była pewna.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Siedziba Gildii Corvi Tempus Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 1 z 13
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group