Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szlak Wschodni

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Trakty Podróżne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Reynevan
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 24 Lip 2012
Posty: 105

PostWysłany: Wto Sie 14, 2012 12:34 am    Temat postu: Szlak Wschodni Odpowiedz z cytatem

Jest to trakt prowadzący od Rozdroży do Orgrimmar.

Trakt wschodni biegnący pomiędzy Orgrmmarem a Rozdrożami ciągnie się przez skaliste pustkowia Durotaru, most na rzece Southfury oraz nieużytki Barrens. W większości brukowany trakt gdzieniegdzie ustępuje miejsca uklepanej ziemi. Jednak podróżnicy ani kupcy wiozący swoje towary nie mogą narzekać na jego stan gdyż z reguły jest on przejezdny. Jest on również w miarę bezpieczny. Tylko na początkowym odcinku podróży przy Rozdrożach swe obozowisko założyło plemię Świnioludzi, którzy czasami urządzają wypady rabunkowe na okoliczne ziemie.

_________________
Nie jest umar?ym ten, który spoczywa wiekami. Nawet ?mier? mo?e umrze? wraz z dziwnymi eonami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:41 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Sakos



Dołączył: 12 Lip 2013
Posty: 22

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 9:30 pm    Temat postu: Szlak wschodni Odpowiedz z cytatem

Sakos szedł zgarbiony i udawał, że jest bardzo zmęczony podróżą. W istocie był zmęczony, ale nie aż tak jak wskazywała przyjęta przez niego postawa. Elf nauczył się, aby zawsze udawać słabszego, niż się jest w istocie. W prawej ręce trzymał wodze klaczy, którą ukradł, gdy uciekał z synem z Silvermoon. Młodszy elf leżał przywiązany do grzbietu konia, gdyż był osłabiony i ciągle tracił przytomność. Podczas ucieczki został cięty w bok i teraz miał tam płytką, ale szeroką ranę. Oczywiście ojciec opatrzył go i dał specjalne zioła lecznicze, ale to nie wystarczyło. Rana syna pachniała z dnia na dzień coraz gorzej. A podróż była długa i niewiele było miejsc, gdzie mogli się zatrzymać. Z Silvermoon przybyli drogą morską na Kalimdor, a później wyruszyli do Orgrimmar. Sakos rozbił obozowisko niedaleko miasta i wmieszał się w tłum, aby do niego przeniknąć. Z ciężkim sercem zostawiał nieprzytomnego syna, ale musiał zbadać teren i zrobił to nie na próżno. Znalazł swoją podobiznę na liście gończym i nie musiał już iść dalej, bo wiedział, że zostanie tutaj oznacza wcześniejsze lub późniejsze wykrycie. Więc udali się do Crossroads. Droga przez sawannę była ciężka i czasem widział patrole ludzi świń, którzy przyglądali się podróżnikom z daleka. Wiedział, że wkrótce zaatakują, ale nie doczekał jeszcze tego momentu. Tymczasem stawiając krok za krokiem zastanawiał się co o jego czynie pomyśli Arual. Przez długi okres czasu elf ten był niczym syn dla starszego zabójcy. Razem podróżowali, walczyli i świętowali, ale... "To jest już przeszłość". Kochał Aruala jak brata, ale nie zawaha się go zabić, jeżeli ten stanie mu na drodze. Nie wahałby się zabić nikogo. Teraz zrozumiał już motto swojego bractwa i rodzina była dla niego najważniejsza. Będzie chronił ją za cenę własnego życia. Musieli ciągle uciekać, bo elf na pewno wysłały za nimi pościg. Sakos był pewny, że wysłali jego byłego ucznia, bo któż znał go lepiej? Windrunner wiedział, że Arual go znajdzie. Był zawodowym tropicielem, a przez lata nauczyli się niemal czytać sobie w myślach. Na pewno złapał już jego trop. Zabójca próbował mylić ślady, ale w końcu uznał, że to nic nie da, a jego syn cały czas tracił na siłach. Sakos westchnął, gdy przypomniał sobie żonę. Tęsknił i nie mógł nic dla niej zrobić. Nie żałował jednak, że uwalniając syna stracił swoją pozycję i majątek. Tak trzeba było postąpić, bo są w życiu ważniejsze rzeczy. Spojrzał w niebo. Słońce było wysoko i ogrzewało okrutnie czarne szaty elfa. Ten jednak nie mógł się przejmować gorącem, gdyż cały czas zamartwiał się o syna. Sakos zatrzymał się. Chciał porozmawiać z synem, bo nie miał okazji do tego już od dawna. Teraz podszedł do przywiązanego do konia elfa i powiedział cicho i poważnie. - Wiedz synu, że cokolwiek zrobiłeś, jakiejkolwiek zbrodni się dopuściłeś, to nie ma to znaczenia. Jestem z ciebie dumny i z tego jak walczyłeś. - Nagle przyłożył czoło do czoła syna. - Proszę, nie poddawaj się. Musisz żyć, bo nie wiem czy dam sam radę podołać zadaniu, jakie stawia teraz przede mną życie. - Coś się poruszyło. Sakos wiedział po prostu to wiedział. Podniósł nieco głowę i rozejrzał się dookoła. W promieniu dwudziestu metrów otaczali go świnioludzie, którzy najwyraźniej uznali wyznanie elfa za odpowiedni moment do ataku. Było ich ośmiu. Dwóch dzierżyło prymitywne kusze, trzech włócznie, a trzech innych topory, które najpewniej ukradli trupowi jakiegoś wędrowca. Elf nie czuł strachu, ale instynktowny lęk płynący z głębi serca. "Zabiję każdego, kto stanie mi na drodze". Nie wiedział jak się ustawić, aby bronić syna. Nie ważne jak stanął, koń zawsze był odsłonięty z jednej strony. Jedna ze świń z toporem wyszła naprzód. Pewnie przywódca, pomyślał Sakos. "Ciekawe jakby wyglądał z bełtem między oczami?" Była to kusząca opcja, ale postanowił z niej zrezygnować. Najpierw musiał unieszkodliwić kuszników. Świnia zaczęła coś do nie chrumkać w swoim niezrozumiałym języku. Elf westchnął. - Chcę tylko spokojnie przejechać - rzekł na co dwóch kuszników wycelowało w niego kuszę, lecz wódz prosiaków chrumknął na nich i nie wystrzelili. Sakos wiedział, że nie przepuszczą go żywego. Zastanawiał się nawet, czemu od razu nie zaatakowali, ale być może zrobili to z ciekawości. Nie codziennie widziało się tu taką parę wędrowców. W chwili, gdy prosiaki opuściły kusze, elf sięgnął błyskawicznie do rzemienia, gdzie były pochwy z nożami i rzucił w kuszników. Jeden dostał w oko, a drugi w splot słoneczny i obaj padli na ziemię z cichym "Kwik". Sakos dobiegł w sekundę do wodza prosiaków, który zdążył wyprowadzić niezgrabne uderzenie toporem. Windrunner zrobił wślizg i odchylił się do tyłu, aby uniknąć topora. W czasie biegu wydobył z pochwy jeden ze swoich sztyletów i teraz wbił go w łydkę stwora, gdy znalazł się za nim. Potem złapał go za ramię i przejechał ostrzem po szyi stwora. Na koniec kopnął go, żeby nie opadł na niego i nie okaleczył kolcami, które sterczały z pleców prosiaka. Ten upadł na twarz i nie wydał już żadnego odgłosu. Świnie z toporami podeszły do konia, a oszczepnicy zaatakowali Sakosa. Pierwszy wyprowadził atak z nad głowy. Elf sparował go sztyletem, przytrzymał lewą ręką drzewce oszczepu i odciął ostrze broni. Potem wbił sztylet pod szczękę oszczepnika i odwrócił się do przeciwnika plecami, aby potem trzymając za rękojeść przerzucić go sobie przez plecy. Odwrócił się ku dwom pozostałym. Na ich brzydkich twarzach malowało się mieszane uczucia zdziwienia i przerażenia. Mając chwilę na reakcję Sakos sięgnął za plecy i złapał kuszę. Strzelił w jednego z wojowników, którzy podeszli do konia, a drugiego załatwił kolejnym nożem. Potem popatrzył na świnie, które pozostały przy życiu. - Spadać - warknął. Prosiaki zaczęły kwiczeć, rzuciły broń i uciekły. Sakos patrzył za nimi, dopóki nie oddalili się na wystarczającą odległość. Potem podszedł do konia. Jego syn pozostał nietknięty. Ojciec pozbierał sztylety i wziął bełt z trupa, a później złapał za wodze i ruszył w dalszą drogę. Zastanawiał się czy dobrze zrobił pozostawiając prosiaków-wojowników przy życiu. Nie przejmował się tym, bo nie stanowili żadnego zagrożenia. "Niech wiedzą, że nic mnie nie powstrzyma".

Po kilku następnych godzinach zobaczył już w oddali zabudowania Crossroad. Świnioludzie już nie wrócili, co było dobrym znakiem. Żałował tylko, że nie miał czasu na ukrycie gdzieś zwłok stworów, ale jego syn stawał się z minuty na minutę coraz słabszy. Jeżeli podążał za nim pościg, to już wiedzą gdzie zmierza. Słońce znikało powoli za górami na zachodzie. Sakos modlił się, aby w wiosce znalazł się lekarz, który pomoże jego synowi. W przeciwnym razie mogło być krucho. Wkrótce wjechali do miasta, a elf ukrył twarz w mroku kaptura.

z/t
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arual



Dołączył: 12 Lip 2013
Posty: 9

PostWysłany: Sob Sie 17, 2013 8:59 pm    Temat postu: Podróż Odpowiedz z cytatem

Arual bił się z myślami podczas pościgu za swoim mistrzem Sakosem. Nie wiedział, dlaczego człowiek, którego traktował, jak ojca, zrobił coś takiego. Ba. Sakos był dla niego jak brat. Znali się przecież od wielu lat. Mogli porozumiewać się jednym spojrzeniem. Mogli przewidywać soje ruchy, lecz tego Arual nie przewidział.
Podczas egzekucji stał obok Sakosa. Widział, z jego zachowania, że jest roztrzęsiony, lecz także zdeterminowany. Nie mógł go rozgryźć.
Gdy syn jego mistrza, który miał zostać powieszony wchodził na podest poczuł tylko drgnięcie z jego lewej strony. Kiedy się w nią obrócił, Sakosa już obok niego nie było. Próbował go wypatrzyć w tłumie, który zgromadził się przy podeście, lecz nie mógł tego zrobić. – To nie jest moje środowisko – mówił pod nosem. Wiedział, że jego mentor jest mistrzem w tego typu sprawach. Potrafił przemykać szybko i niepostrzeżenie w tłumie. Sakos wychowywał się w wielkim mieście, w którym zawsze były tłumy. Poza tym lata praktyki w poruszaniu się, w takim otoczeniu, sprawiły, że nawet wprawne oko Aruala, nie mogło wypatrzyć swego mistrza.
Zobaczył go dopiero, gdy na podeście zabijał strażników i pozbawiał swego syna kajdanek. Już wtedy Arual nie wiedział co ma robić. Przypomniała mu się strata jego rodziców.
Myślał o tym, jakby się czuł Daemon, gdyby strzała, którą właśnie zakładał na cięciwę trafiła w Sakosa. Tym samym myślał, o Sakosie. Jakby czuł się jego mentor, gdyby strzała dosięgnęła jego syna.
Wszystko to spowodowało, że Arual chybił, a jego strzała wbiła się w podest, tuż przy stopie Windrunnera, który w wirze walki rzucił mu tylko gniewne spojrzenie.
Dlaczego podjął się tak dramatycznego sposobu ratowania syna? Dlaczego tym wyczynem odszedł od bractwa? Dlaczego wszystko potoczyło się, w ten sposób? Te pytania nurtowały go całą drogę.
Zauważył, że od pewnego czasu Sakos nie zacierał za sobą śladów. Pewnie, w końcu doszedł do wniosku, że tropi go jego własny uczeń, który akurat w przypadku tropienia stawał się mistrzem.
Po kilku dniach, od momentu zauważenia wyraźniejszego śladu, Arual znalazł trop, który potwierdził jego przypuszczania. W oddali zauważył stado sępów. Postanowił przyśpieszyć i sprawdzić, co je tam zwabiło.
Sześciu martwych świnioludzi. Nie wierzył własnym oczom. Po chwili namysłu zrozumiał. „Nic go nie powstrzyma”.
Odegrał bitwę w myślach. Dokonał obeznania. Ttrzech z nich zostało uśmierconych nożami do rzucania, jeden bełtem z kuszy, a dwóch pozostałych umarło od cięcia sztyletem. Ciała były już zgniłe i po części rozerwane przez sępy.
Nie miał wątpliwości, że jedzie dobrym tropem i że Sakos ma nad nim najwyżej jeden dzień przewagi.
Teraz musiał zadecydować. Co robić dalej? Co zrobić, gdy ujrzy swego mistrza? – Te pytania są nie do zniesienia. Chyba czeka mnie bezsenna noc.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arual



Dołączył: 12 Lip 2013
Posty: 9

PostWysłany: Wto Sie 20, 2013 4:47 pm    Temat postu: Jestem co raz bliżej Odpowiedz z cytatem

Arual obudził się o wschodzie słońca. Przez ostatnią noc spał tylko 3 godziny. Postanowił, że nie będzie wracać do wydarzeń z ostatnich kilku dni. Oczywiście nie udało mu się to, bo po kilku minutach musiał wrócić do rozmyśleń na temat swego mistrza Sakosa.
Arual zaparzył sobie herbatę, zjadł obfite śniadanie i jak każdy szanujący się wojownik rozpoczął codzienny trening.
Przed wyruszeniem w dalszą podróż, (której nie traktował jak pościg) postanowił poćwiczyć przede wszystkim swoje umiejętności łucznicze.
Rozwiesił małą, przenośną tarczę strzelecką, na drzewie niedaleko jego obozowiska i oddalał się regularnie co 10 kroków. Przy co 10 kroku odwracał się szybko jak błyskawica, tym samym wyciągając strzałę z kołczanu i nakładając ją na cięciwę. W następnej sekundzie strzała tkwiła już w celu. Powtarzał tą czynność tak długo, aż drzewo oddalone było o 150 metrów.
Potem, wracając powolnym krokiem obserwował równinę. Próbował znaleźć jak najwięcej szczegół ów. Ćwiczył przy tym swoje i tak już wprawne oko.
Kiedy znalazł się znowu przy drzewie powyciągał wszystkie strzały, które powbijały się w sam środek, bez wyjątku.
Po tym zaczął rzucać nożami w tarczę. To szło mu gorzej, lecz żaden nóż nie wbił się w obszar punktowany mniej niż ósemką.
Na koniec zaczął ćwiczyć ze swoimi saksami. Wykonywał cięcia, pchnięcia i różne kontry. Pojedynkował się w ten sposób ze swoim cieniem, co uważał za najlepszy trening.
Gdy skończył cały trening zbliżało się już południe, złożył więc obozowisko, ugasił żarzące się jeszcze węgielki, wspiął się na swojego rumaka i pojechał w stronę miasta.
Łucznik dalej rozmyślał o tym, co zrobić, gdy znajdzie już Sakosa.
Zabić go? Czy może zawrzeć z nim przymierze i na zawsze odłączyć się od bractwa?
Może Sakos miał rację uwalniając swego syna? Może jego mentor postradał zmysły?
Nie. To do niego niepodobne. Zawsze był opanowany. Ale jednak chodziło o jego syna…
Może to Bractwo zorganizowało to wszystko? Czyżby w szeregach Czarnych Braci był ktoś, kto chciałby, żeby Sakos – ówczesny przywódca całej organizacji zginął.
Może był tak żądny władzy, że postanowił wrobić syna Windrunnera, w coś, czego nie zrobił. Ten ktoś musiał wiedzieć jak zareaguje Sakos. Musiał go znać od bardzo dawna, lub sam przeżyć coś takiego.

Myśląc o tym powoli zbliżał się do Rozdroży.

z/t
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Trakty Podróżne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group