Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Siedziba Zarządcy Rozdroży

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Crossroads
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Reynevan
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 24 Lip 2012
Posty: 105

PostWysłany: Pon Sie 06, 2012 2:12 am    Temat postu: Siedziba Zarządcy Rozdroży Odpowiedz z cytatem

Jest to budynek, w którym sprawuje władzę zarządca Thork. To w tym miejscu załatwia się większość biurokracji...

Jest to dość duży budynek zbudowany z wielkich kamiennych bloków. Zarządca Rozdroży wiekowy ork o imieniu Thork ma tutaj swoją siedzibę. Thork jest bardzo sprytnym namiestnikiem, który sprawnie rządzi miasteczkiem od wielu już lat. Ma bardzo wysoką pozycję w tutejszej społeczności, która darzy go wyjątkowym szacunkiem. Oprócz niego ten budynek za swoje miejsce pracy może uznawać kilku skrybów, którzy zajmują się sprawami mniej istotnymi, a takich jak to zwykle bywa jest wiele. Brakujące w zagrodzie owce, a za to pojawiający się dobrobyt u sąsiada zza miedzy to nie są sprawy, którymi można trapić zmęczonego codziennymi obowiązkami zarządcę Rozdroży. No chyba, że ktoś chce się narazić na spędzenie nocy w areszcie o suchym pysku oczywiście! W budynku stacjonuje również kilku strażników a w razie kłopotów można to miejsce przekształcić w obronny bastion.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 04 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 04, 2016 3:13 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Sakos



Dołączył: 12 Lip 2013
Posty: 22

PostWysłany: Pią Lip 19, 2013 2:46 pm    Temat postu: Siedziba Zarządcy Rozdroży Odpowiedz z cytatem

Sakos zostawił konia z synem na grzbiecie przy wejściu do budynku, gdzie wartę pełnili strażnicy. Poprosił o spotkanie z zarządcą, czego mu nie odmówiono, ale i tak musiał czekać jakieś ładne pół godziny. Podczas czekania przed budynkiem zgrzytał z zębami z niecierpliwości i spoglądał na bladą twarz syna. W chwili, gdy chciał już wejść bezceremonialnie do budynku, wybiegł z niego peon, który poprosił elfa do środka. Sakos ruszył do przodu. Krok za nim podążało dwóch strażników. Zarządcę zastał za biurkiem, za którym walało się mnóstwo papierów. Dwóch strażników zajęło miejsca po obu stronach drzwi biura, a peon wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Ork za ladą wstał i podszedł do niego. - Witaj w Rozdrożu. - Wystawił rękę i Sakos ją uścisnął. Na twarzy orka widoczne było znużenie po całym dniu pracy, ale w jego oczach dostrzegł błysk. Być może to był błysk ciekawości a może radości spowodowanej chwilowym oderwaniem się od pracy. Ork usiadł za biurkiem. - Zaproponowałbym ci coś do picia, ale niestety mam dużo roboty jak widzisz. - Trochę to Sakosa zdziwiło. Wiedział, że Thork, zarządca Rozdroży nie proponowałby trunku pierwszemu lepszemu przybłędzie, który zawita do jego siedziby. "On coś kombinuje". W trakcie swoich zleceń niejednokrotnie rozmawiał z Thorkiem, aby wydobyć jakieś informację, ale nigdy się z nim nie zaprzyjaźnił. To były tylko sprawy formalne. Znał spryt orka. Nie należał on do tych głupich bestii, które pragną jedynie zginąć śmiercią wojownika. To był jeden z tych bardziej rozumnych orków. - Nic nie szkodzi, panie. Mówił spokojnie, chociaż był bardzo rozgniewany tym, że musiał tyle czekać. Przecież dla jego syna liczyła się każda sekunda. W następnym zdaniu dało się wyczuć emocje elfa. - Zdziwiło mnie tylko, że musiałem tyle czekać, skoro wiozę ze sobą rannego towarzysza, po którego sięga śmierć. Ork udał najwyraźniej, że nie usłyszał oskarżycielskiego tonu Sakosa i odpowiedział spokojnie. - A kim ty jesteś, że miałbym rzucać wszystko i biec, żeby zająć się twoimi sprawami? Czyżbyś był księciem Silvermoon? Sakos nie odpowiedział. Wpatrywał się w orka obojętnie. - A za kogo ty się uważasz panie? Karzesz mi czekać, przed budynkiem jakbyś był samym Thrallem! - Wypalił. Na twarzy orka pojawiła się furia. "Stąpasz po cienkim lodzie Sakosie". Thork wstał, ale zdołał opanować wybuch, jednak w jego głosie nadal słychać było gniew. - Nie masz prawa mnie osądzać przybyszu. Równie dobrze mógłbym teraz cię odesłać do twojego umierającego towarzysza i kazać ci samemu się nim zająć. Uczyć mi teraz zaszczyt książę Silvermoon i zamknij jadaczkę. Odpowiadaj tylko na moje pytania. - Windrunner chciał jeszcze coś powiedzieć, ale w porę się powstrzymał. Mógłby naprawdę wylecieć na zbity pysk na ulicę. Skinął głową i ork usiadł. Powoli z obydwu rozmówców uleciał gniew i zaczęli spokojną rozmowę. - Co się stało? - Sakos wiedział, że ork zada to pytanie i miał już przygotowaną odpowiedź. - Zaatakowali nas świnioludzie. Wracaliśmy właśnie od rodziny z Orgrimmar. Mieszka tam moja matka, która prowadzi zakład krawiecki i pojechałem ją odwiedzić z bratem. W drodze powrotnej zostaliśmy zaatakowani. - Thork skinął głową, ale nie wydawał się usatysfakcjonowany odpowiedzią. Wbił badawcze spojrzenie W Sakosa. - Czym zajmujecie się z bratem? - Na to pytanie elf również przygotował sobie odpowiedź. - Pracuję jako strażnik w Thunderbluff. - To mogło wyjaśniać całe to uzbrojenie elfa. - Mój brat prowadzi zakład tkacki. Handlują z matką materiałami i takie tam. - To była przekonująca odpowiedź, jeśli chciał udawać strażnika, gdyż ci raczej nie lubili się wypowiadać na takie tematy. - Jak ciężko ranny jest twój towarzysz? - ork zadał kolejne pytanie obojętnym tonem. - Został ranny w bok. Rana jest płyta, ale szeroka. Zdołałem ją opatrzyć, ale z dnia na dzień jest coraz gorzej, a mój brat ma ciężką gorączkę. - Ork patrzył dłuższą chwilę w zielone oczy elfa ukryte pod kapturem. Potem poprawił sobie pozycję na krześle i powiedział. - Czemu wciąż ukrywasz obliczę? Przecież nie masz się czego obawiać. - Sakos zawahał się. Ryzykował teraz rozpoznaniem, ale ork nie widział go od lat, a swojej podobizny nie widział, gdy przejeżdżał przez miasto. Powoli odchylił kaptur, który opadł mu na plecy. Jeżeli ork go rozpoznał, to nie dał tego po sobie poznać. - W gospodzie zatrzymał się pewien alchemik, który może tobie pomóc. Pokój musisz sobie sam załatwić, bo nie mam czasu na takie rzeczy. Teraz pozwól mi wrócić do pracy. - I pogrążył się w papierach. Sakos podniesiony na duchu tym, że jest szansa dla jego syna, obrócił się i ruszył w kierunku drzwi szybkim krokiem. Rzucił jeszcze przez ramię. - Dziękuje Thork. - Już miał otworzyć drzwi, gdy usłyszał gwizd i orkowie pilnujący wejścia zwarli topory zagradzając drogę elfowi. - Nie przedstawiłem ci się przybyszu. - usłyszał głos za plecami i obrócił się. Ork patrzył na niego spokojnie. - Miałem przeczucie, że skądś cię znam i teraz już sobie przypomniałem. Nie sądziłeś, że lepiej byłoby się przebrać po takiej rozróbie Blood? Krew w żyłach Sakosa nagle zrobiła się bardzo, bardzo zimna. W porę się jednak opanował i rzekł. - Dobra masz mnie. I co teraz zrobisz? Podszedł do biurka orka i stanął z założonymi rękami. Strażnicy Thorka zrobili krok wprzód, ale ten kazał im zostać na miejscu gestem. - Elfy ofiarują niezłą nagrodę za ciebie i twojego syna, który jak mniemam jest tym twoim wymyślonym bratem. Całkiem niezła historyjka i prawie w nią uwierzyłem, ale nie nosisz się jak strażnik. - Wskazał na noże ukryte w pochwach na rzemieniu kuszy i ramieniu Sakosa. - Dobrze cię znam elfie z raportów, którymi obdarowali mnie twoi rodacy. Niedługo każdy będzie znał twoją twarz. - Windrunner wzruszył ramionami i popatrzył Thorkowi w oczy. - Skoro tak mnie dobrze znasz, to powinieneś wiedzieć, że dwóch strażników nie wystarczy, aby mnie pojmać. A właściwie co miałoby mnie teraz powstrzymać przed zabiciem ciebie? - W oczach orka dostrzegł zaskoczenie, ale za chwilę ukryj je umiejętnie. - Mam wielu strażników... - Nagle Sakos przerwał mu. - ...Którzy nie zdążą tu przybiec, zanim cię wypatroszę. - Orkowie z tyłu zrobili krok w kierunku elfa, ale w jego dłoni nagle znalazł się sztylet i wymierzył go w nich. - Jeszcze jeden krok a go zabiję. Potem odezwał się Thork. - Róbcie co mówi. - Sakos znów zwrócił się do orka. - Jak mówiłem twoi strażnicy nie zdążą z pomocą. Może nawet zdołaliby mnie pojmać po twojej śmierci, ale wtedy nie będzie to chyba dla ciebie istotne. To jak? Chcesz żyć? Ork spokojnie skinął głową. Doskonale maskował swoje uczucia. - Możesz odejść. Sakos przewidział również taki rozwój wypadków i nałożył sobie na ostrze specjalną truciznę. Wyciągnął teraz sztylet i zadał błyskawiczne cięcie, które ledwo drasnęło skórę. Ork prawie się przewrócił z krzesła, gdy się zorientował, że został zaatakowany, lecz został tylko ranny w rękę i zdołał utrzymać równowagę. - Co robisz?! - Wrzasnął odruchowo. - Ubezpieczam się - odparł Sakos. - Ostrze jest zatrute bardzo nietypową trucizną i nie zdołasz znaleźć na nie antidotum. Jutro o tej porze zaczniesz słabnąć. Pojutrze trucizna cię zabiję. Jeżeli nikt nie przybędzie, aby mnie pojmać, to zostawię tobie antidotum, które cię uzdrowi. A jeśli coś będzie nie tak to... I przejechał kciukiem po szyi. W oczach orka widział teraz strach, ale istoty te potrafiły nad nim panować i za chwilę się opanował. Wiedział, że jeżeli wszystko pójdzie sprawnie, to nic mu nie grozi. - Twoje życie jest w twoich rękach - powiedział Sakos z triumfalnym uśmiechem i ukłonił się nisko Thorkowi. Strażnicy przy drzwiach nie zatrzymali go tym razem i zszedł na dół. Chwycił wodze klaczy i udał się w stronę gospody, aby odnaleść alchemika, który uzdrowi jego syna.

z/t
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Crossroads Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group