Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna corvitempus.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Finaesh Deskrobe

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Finaesh



Dołączył: 19 Sie 2012
Posty: 31

PostWysłany: Nie Sie 19, 2012 11:26 pm    Temat postu: Finaesh Deskrobe Odpowiedz z cytatem

Imię: Finaesh
Nazwisko: Deskrobe
Pseudonim: Brak
Klasa: Rycerz Śmierci
Wiek: 28 ludzkich lat
Majątek: Startowe 500 sztuk złota
Sztuczka: Na starcie brak
Profesje: Inżynier
Wygląd:
Finaesh:
Fin jest pół elfem. Cechują go proste, sięgające do połowy pleców, krwisto czerwone włosy. W jego oczach można ujrzeć błękit nieba, a śnieżnobiałe zęby wyróżniają się na tle nieco opalonej cery.
Szpiczaste uszy nie są tak okazałych rozmiarów jak w przypadku innych elfów.
Ubiór Fina zależy od sytuacji. Na co dzień chodzi w skórzanych ubraniach. Czasami zarzuca na siebie jeszcze czarny płaszcz z głębokim kapturem, tak, by nie było widać jego twarzy. Na bitwy czy pojedynki przyodziewa czarną zbroję. Wtedy rzucają się w oczy dwa wystające z hełmu rogi. Walczy tylko i wyłącznie długim, dwuręcznym mieczem.
Na serdecznym palcu prawej dłoni Fin nosi obrączkę, a na szyi wisi krzyżyk na srebrnym łańcuszku.
Na lewym udzie ma pamiątkę po podróży do świata umarłych. Znak rytualny, który pojawił się gdy Fin poszedł uratować swoich przyjaciół z objęć śmierci.

Mal’ach:
Mal’ach to drugie oblicze Fina. Jego mroczne „JA”, które czasami z niego wychodzi. Wtedy włosy zabarwiają się na kruczą czerń, a cera staje się blada jak u ducha. Oczy świecą białym blaskiem niczym dwa światełka. Głos staje się bardziej piskliwy i szyderczy

Charakter:
Finaesh:
Fin jest dość skryty i nieufny co do innych ras, a jego zachowanie zależy od osób z którymi przebywa. Zazwyczaj chodzi uśmiechnięty i stara się pomóc towarzyszą jak tylko potrafi. Czasami ma szalone pomysły, w które wciąga innych. Ma słabość do pięknych kobiet, a zwłaszcza elfek. Wobec nich zachowuje się jak prawdziwy gentleman, lecz jednak mimo to, jest wierny swojej miłości. Nie lubi jak ktoś przy nim drwi z innych. Uwielbia pływać i odkrywać nowe tereny. Gdy dochodzi do jakiejś awantury, Fin stara się odejść, by uniknąć niepotrzebnych skoków ciśnienia, które różnie mogą wpłynąć na jego drugą stronę. Jednak jeśli nie ma innego wyjścia, lub jego towarzysze są zagrożeni Finaesh wpada w szał i stara się rozwalić wszystko, co mu podpadło. Często przechadza się korytarzami, a nocą wychodzi by oglądać gwiazdy i powspominać stare dzieje.

Mal’ach:
Mal to przeciwieństwo Fina. Uwielbia walczyć i naśmiewać się z innych. Lubi widzieć przerażenie na czyjś twarzach. Jest chamski, szyderczy i szczery do bólu. Potrafi wytknąć komuś wszystkie jego błędy, a potem zaśmiać się tej osobie prosto w twarz. Nie interesuje go co się stanie jeśli zacznie wymachiwać mieczem w karczmie. Jednak mimo wszystko Mal strasznie broni swoich towarzyszy. Jak tylko zobaczy, że ktoś uderzył jego przyjaciela, od razu rzuci się na napastnika. Swoimi głupimi i gwałtownymi ruchami potrafi wywołać strach u słabych istot.


Historia:
Rozdział pierwszy – Powrót do żywych.
Finaesh jest synem Eklarusy. Była ona magiem w mieście Stormwind. Ojca Fin nigdy nie poznał. Pozostawił on po sobie jedynie czerwone włosy i szpiczaste uszy. Eklarusa została stracona za użycie czarnej magii w celu wskrzeszenia swojego martwo narodzonego dziecka. Magia była za potężna. Fin wrócił do żywych, ale był cały przesiąknięty mrokiem. Rada czarodziejów postanowiła porzucić niemowlaka na cmentarzu. Fina odnalazł pewien grabarz. Widząc szpiczaste wiedział gdzie powinno niemowlę trafić. W taki sposób Finaesh znalazł się w Silvermoon.

Rozdział drugi – Silvermoon
„Bękart, podrzutek, odmieniec”… Tak nazywali go elfi rówieśnicy. Nic dziwnego. Nie był przecież elfem czystej krwi. Finaesh był pod opieką kapłanów. Nie mając przyjaciół cały swój wolny czas spędzał na modłach. O zmroku wymykał się z zakonu, by podziwiać gwiazdy. Wierzył, że kiedyś przyjdzie ten lepszy dzień… Dzień, w którym inni go zaakceptują. Kiedy stanie się dla kogoś ważny i potrzebny. Mimo swoich starań i tak wszyscy patrzyli na niego podejrzliwie. Sam nie wiedział czemu. Przez to, że wygląda trochę inaczej? Czy może przez swoją krew i pochodzenie? Żył tak, przez dobre 17 lat. Pewnego dnia grupka krwawych elfów zaczaiła się na Fina. Chcieli się go pozbyć. Szarpali nim za „szmaty” i okładali ciosami. Jeden wyciągnął nóż i przystawił Finowi do gardła.
-I co teraz odmieńcze? – powiedział efl…
Finaesha ogarnął strach, a po chwili wściekłość. Czuł jak mu wrze krew. Usłyszał w swojej głowie.
„Pozwól, że Ci pomogę”

I zemdlał. Obudził się na jakiejś ławce. Cała szata była zakrwawiona. Pędem postanowił wrócić do swojej komnaty, by nikt go nie zobaczył. W połowie drogi zauważył dziwne zbiegowisko elfów. Schował się z rogiem budynku i obserwował. Po chwili ujrzał… dwóch martwych elfów. Tych którzy go napadli. Finaesh nie wiedział co się dzieje. Pamiętał tylko gdy jeden z nich przyłożył mu nóż do gardła. Postanowił, że do klasztoru pobiegnie trochę okrężną drogą.
W końcu udało mu się. Cicho wszedł i zaczął zmierzać ku swojej komnacie. Gdy mijał główny salon, usłyszał, że ktoś jest w środku. Przystawił ucho do drzwi i nasłuchiwał.
-Kto to zrobił?! Macie natychmiast powiedzieć kto zabił tych dwóch, albo zostaniecie oskarżeni o współudział.
-Proszę nas zostawić. Naprawdę nic nie pamiętamy – odpowiedział zapłakanym głosem jeden z elfów

Finaesh gdy to usłyszał szybkim krokiem poszedł do swojego pokoju. Podniósł wielką torbę i zaczął się pakować. Po godzinie opuścił Silvermoon.


Rozdział trzeci– Pierwsza podróż.
Finaesh przez długi czas podróżował samotnie. Dorabiał sobie sprzedając magiczne zioła, które udało mu się zebrać. Pewnego razu gdy szedł drogą z Tranqillien dogonił go powóz. Zwykła elfia rodzina opuszczała miasteczko.
-Dokąd zmierzasz Panie? – powiedział woźnica
-Do domu – odpowiedział Fin, chowając twarz za kapturem
-A gdzie jest ten dom?
-Tego jeszcze nie wiem
-Może się przyłączysz do nas?
Finaesh zaniemówił. Pierwszy raz ktoś mu okazał pomocną rękę. Zdjął kaptur i spojrzał na woźnice.
-Wsiadaj Panie prędko
-Nie przeszkadza Ci mój wygląd?
-Wsiadaj. Nie wygląd jest najważniejszy.
I tak Finaesh przez kilka tygodni podróżował z elfią rodziną. Ojciec – Sardos, matka – Selena, oraz dwóch synów – Ekris i Deskal
Finaesh bardzo związał się z rodziną. Nie patrzyli na niego jak reszta. Byli uprzejmi i mili. Niestety, to co dobre, szybko się kończy. Fin się o tym doskonale przekonał, gdy pewnej nocy napadli na nich ludzie. Nie chcieli pieniędzy ani kosztowności. Chcieli się zabawić. Jeden z nich chwycił ośmioletniego Deskala i przyłożył mu miecz do gardła. Rodzina błagała by nie robić im krzywdy. Fin stał z powaga i myślał jak wybrnąć z tego bagna. Stał i patrzył się na przerażoną twarz Deskala. Po czym usłyszał w głowie.
„Użyczę Ci trochę mojej siły”
Po chwili Fin poczuł, że jest silny. Czuł jak ogarnia go wściekłość. Bez zastanowienia ruszył na rabusiów. Zabijał jednego po drugim. Wyglądał jak cień. Krew wszędzie chlapała. Fin wpadł w taki szał, że przestał odróżniać przyjaciół od wrogów. Zabił wszystkich. Kiedy się otrząsnął zrozumiał co zrobił. Przeklinał siebie i swoje pochodzenie. Nie mógł zrozumieć, czemu te wszystkie nieszczęścia spotykają jego. Postanowił, że wyrzeknie się tej mocy i już nigdy jej nie użyje. Zakopał ciała swoich przyjaciół i ruszył dalej, znowu sam.
Po bardzo długiej wędrówce, udało mu się dostać na tereny nieumarłych. Poszedł do miasteczka Brill, gdyż dowiedział się, że potrzebują tam kapłana. Finaesha przyjęli z otwartymi ramionami.


Przez dobre kilka lat Fin był kapłanem w Brill, lecz w końcu obudził w sobie chęć zwiedzania świata. I tak nie wiadomo jak trafił do bractwa Leth mori Aiwe.

Rozdział czwarty – LmA
Fin spędził trochę czasu w bractwie. Nauczył się walczyć bronią białą i poznał wielu wspaniałych towarzyszy. Pewna elfka skradła mu serce… Nazywała się Kashyra, a po jakimś czasie Kashyra Deskrobe. Po raz pierwszy Fin czuł się szczęliwy. Dzięki niej Fin zapanował nad swoim mrocznym „Ja”.
Pamięta to jak dziś… Fin połączył się z Kash magicznym światłem, co spowodowało, że elf „eksplodował” od wewnątrz. Jego cień nie mógł przyjąć takiej magii światła i zaczął siać spustoszenie w ciele Fina, aż ten w końcu zemdlał.
Ciemność... Ciemność... Wszędzie panowała. Finaesh rozglądał się wszędzie, z nadzieją, że ujrzy choć trochę światła. Nigdzie jednak go nie było. Fin postanowił, że sam oświetli drogę. Jednak nie wiedząc czemu. Czy to przez otoczenie, albo przez zmęczenie, nie mógł użyć swojej magii.
*Gdzie ja jestem?* - myślał
Nagle przypomniała mu się twarz płaczącej Dey. Fina ogarnął smutek. Po chwili usłyszał znajomy chichot.
-Co tam Finaesh? Jak życie? - powiedział głos i znowu się zaśmiał.
Zdezorientowany Fin nie wiedział skąd dochodzi głos, a przez ciemność nie był w stanie zobaczyć swojego mówcy. Po chwili usłyszał pstryknięcie palców. Pomieszczenie zostało oświetlone pochodniami. Finaesh znajdował się w jakimś tunelu. Typowy stary tunel... Boczne korytarze, kolebkowe sklepienie, wilgotna kostka i pod stopami kałuże wody.
-Tak lepiej? - usłyszał głos zza pleców.
Nie zastanawiając się, szybko się obrócił. Tuż przed nim stał... On sam. Jednak było w nim coś innego. Przypominał cień, a szyderczy uśmieszek sprawiał wrażenie typowego psychopatycznego nieumarłego.
-Kim jesteś? - Zapytał Fin
-Tobą - odpowiedział, uśmiechając się jeszcze bardziej - Jestem tym czego chcesz się pozbyć
Fin bez zastanowienia rzucił się na swoją mroczną stronę. Ona tylko znikła, jak duch, pojawiła się obok.
-O tak Finaesh. Czujesz ten gniew? - mówił cień - Powiedz, chcesz mnie zabić? Czujesz nienawiść do mnie?
Fin milczał
-No tak... Nie musisz nic mówić. Czuje to.
Finaesh sięgnął do torby i wyciągnął swoją białą księgę
Cień zaśmiał się, po czym powiedział
-I co chcesz mi tym zrobić? Rzucisz mnie? Czy może przeklniesz w "Imię Boga" - znów się zaśmiał
-Wybaczę Ci - odpowiedział w końcu kapłan.
Cień zdrętwiał. Z jego twarzy zniknął uśmiech, a pojawił się gniew.
Finaesh rzucił księgę w stronę swojego drugiego "ja". Ten ja pochwycił i zaczął się w nią wpatrywać. W tym momencie Fin podbiegł do cienia i go przytulił.
-"Jestem tym kim jestem, nie z własnego wyboru". Wybaczam Ci
Stali tak jeszcze przez chwile. Po czym cień rozsypał się i zniknął upuszczając księgę na podłogę.
Fin podniósł ją i uśmiechnął się.
"Pozwól, że Ci pomogę" - usłyszał na koniec i jego obraz zaczął wirować. Otoczenie zmieniało kształty. Raz było ciemno, raz jasno. Po chwili zobaczył twarze swoich towarzyszy. Uśmiechnął się i powiedział
-Dobrze... że jesteście - po czym zasnął


Pewnego dnia Kashyra nagle zniknęła. Fin długo szukał swojej miłości. Jego wędrówka trwała kilka lat. Zapomniał co to znaczy być kapłanem. Stracił swoją wiarę.W końcu postanowił wrócić do swojego bractwa. Okazało się, że LmA upadło, lecz kilku wiernych towarzyszy cały czas się trzyma razem. Właśnie tam Fin się udał.

Abyss Abyssum
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 8:45 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Reynevan
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 24 Lip 2012
Posty: 105

PostWysłany: Nie Sie 19, 2012 11:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Karta Postaci jak najbardziej do przyjęcia. Jedyne co Ci pozostało to założenie tematu w Statystykach oraz Banku. Dostajesz 500 sztuk złota na start z tymże pamiętaj by nie zatracić się w karczemnym pijaństwie!
_________________
Nie jest umar?ym ten, który spoczywa wiekami. Nawet ?mier? mo?e umrze? wraz z dziwnymi eonami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum corvitempus.forumoteka.pl Strona Główna -> Karty Postaci Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group